poniedziałek, 21 kwietnia 2014

BANAŁY...PRAWDZIWE

 Witam świątecznie, i z tego miejsca pragnę podziękować kochanym dziewczynom za świąteczne życzenia, te na blogu, poczcie, czy telefoniczne, z całego serca WAM DZIĘKUJĘ ZA PAMIĘĆ.

 Pod poprzednim postem trochę się rozpisałam, być może nie do końca optymistycznie, ale każdy ma chyba taki etap w życiu ....że nie chce tkwić w miejscu, ma potrzebę rozwijania, ale jednocześnie ogląda się człowiek w przeszłość, bojąc się zaryzykować.
Wielu pamięta, że chwilę temu byłam gotowa, rzucić te moje tu i teraz i wynieść się w góry, jednak jak napisała mi moja droga Gabrysia  list, zaczęłam patrzeć na ten pomysł już bardziej racjonalnie, i choć nawet małżonek był za ....ja na ten czas jeszcze nie jestem gotowa na taką rewolucję, choć zdawałoby się że całe życie gdzieś pędzę, walczę z przeciwnościami losu, teraz powiedziałam pas....choć być może kiedyś to się zmieni.

Wiecie z drugiej strony że, życie uczy aby nic nie planować zwłaszcza na dłuższą metę, bo może nic z tych planów nie wyjść, i na swoim przykładzie tego doświadczyłam, padł mi kręgosłup, na szczęście nie moralny ....za chwilę czeka mnie trochę rehabilitacji, ale pomału idzie ku lepszemu.

Jednak wracając do poprzedniego wpisu, dzięki tym bezsennym nocą, pobyciu sam na sam ze swoimi myślami, dojściu nawet do tego że jestem okropną zołzą, skupiającą swoją energię, myśli nie na tym co trzeba, doszłam do tego, że przez całe życie (no prawie poza wyjątkami ) zawsze chciałam być jak  większość, taki bezpieczny szablonik, ale prawda jest taka, że to już mnie uwiera, od dawna, co wnikliwe osoby mogły to już dawno zauważyć, czytając jesienne posty ...takie jak teściową nie będę, ta chwila ten dzień, czy parę innych....

Bolałam nad tym  blogowym życiem nawet, że i tu musi być wszystko takie cacy, fajne, że nie ma tu miejsca na taką  totalną otwartość co jest też zrozumiałe z wiadomych powodów, więc i tu też staram się być jak większość, po co się wychylać .....niepotrzebnie ....choć jednak mam pokusę aby napisać coś  innego....

Wracając do realnego życia, po tylu latach, odnalazłam spokój w sercu, takie to banalne, chciałoby się rzec, nie rzuciłam garami, mąż ten sam, na nic się nie zapisałam .....na blogu na dzień dzisiejszy  napiszę tylko,prawda wyzwoli, mnie wyzwoliła, każdy jednak musi znaleźć swoją, prawdę, drogę, drogowskaz ...cokolwiek .....myślę że co wnikliwsze osoby, dostrzegą to na blogu w następnych wpisach.


Dla wszystkich którzy w ubiegłym roku śledzili, na blogu powstawanie mojej pracowni, moje początki z dekupagem, jak macie ochotę to zapraszam do mojego Kurnika Sztuki, poniżej link, od dwóch dni zaczynam wstawiać swoje prace, za chwilę będzie tam ich jeszcze więcej ....
 
 Bażant diamentowy ...w trakcie tańca godowego :)
 Powyżej ta brązowa silka powita jutro według planu swoje potomstwo, akurat ostatni czas spokojnego wysiadywania .....i oddechu, a jutro mam nadzieję 12 piskląt ....ujrzeć :)


 A ta kurka bez ogona to araukanka specjalistka od zielonych jajek zwanych wielkanocnymi, jest z nami prawie dwa lata, początkowo wołałam na nią Chilijka bo z takiego kraju wzięła się ta rasa, ale teraz wołam na niż Cila takie zdrobnienie...reaguje na imię ...więc jest ok:)


 Oczko wodne jeszcze na półmetku zarośnięcia ....bo trawy nie urosły, irysy wodne, lilie wschodzą ...
 No i mandarynki .....samiec no cóż za chwilę będzie miał umaszczenie jak samica ....aż do jesieni ....

25 komentarzy:

  1. Jaki ten bażant jest piękny, kiedyś muszę sobie takie sprawić ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie to napisać że Fallar w moje progi wpadł ....ale ptaszysko rzeczywiście piękne jeszcze jak mu ogon za moment urośnie .....

      Usuń
  2. Jakże ja Cię rozumiem. Ja też momentami cokolwiek się duszę. Wszyscy na całego świętują, a ja mam ochotę napisać coś obrazoburczego. Kto wie...
    Ależ te bażanty są cudne. Takie bajeczne, że aż nie do wiary, że to domowe ptaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bażanty ....no jest na czym oko zawiesić :)

      Usuń
  3. Śliczne bażanty. Dostałam zielone jajeczko i nie wiedziałam jaka kurka znosi takie.Podejrzewałam , że GMO maczało w tym palce. Teraz już widzę kurkę:)
    W kurniku masz śliczne cudeńka:) Z chęcią obejrzałam.
    Ilonko dzięki Tobie zaczęłam pisać drugiego -podróżniczego bloga . Może coś wyjdzie z tego, ale nic na siłę. Od czasu do czasu coś wstawiam.
    Pozdrawiam Ilonko z całego serca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izko fajnie że go otworzyłaś .....nareszcie :)

      Usuń
  4. Jajko w technice sospeso to cudo !
    Od razu skojarzyło mi się z bratkami w cukrze i , że można je zjeść :)
    łakomczuch na słodycze odzywa się we mnie w najmniej oczekiwanych momentach :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mireczko to nie cukier, choć ciut widać, ale takie kryształki dające efekt lodu, dałam ich mało bo wiosna w końcu:), ale sama technika daje wiele kombinacji :)

      Usuń
  5. Przesylam serdeczne pozdrowienia swiateczne:) Alez u Ciebie pieknie i kolorowo i najwazniejsze, ze spokoj w sercu gosci - buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hele mooie sierkippen ze zien er ook heel goed uit.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne te kurki i ptaszki, zakochać się można :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że Ci się Krysiu podobają :)

      Usuń
  8. Od jakiegoś czasu nie dostawałam informacji o nowych Twoich postach,zajrzałam aby złożyć życzenia a tu okazuje się,że piszesz.nie wiem co sie stało,sprawdziłam,że nadal jestem w Twoich obserwujących.Kompletnie nie wiem czemu nie widzę Twoich postów....pewnie dla tego nie zaglądasz do mnie....ale to nie była moja zła wola.Składam,najserdeczniejsze życzenia Wielkanocne.....szczęścia i spełnienia marzeń!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co się dzieję, jak coś opublikujesz zawsze zaglądam do Ciebie, fakt nie komentuje ale czytam i oglądam, dzięki za życzenia na poczcie :)

      Usuń
  9. Porywaja za serce te Twoje ptaszyny! Porywają! Serdecznosci.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta puchata wygląda, jak kot:)) Ładne te ptaszyny.
    Zrobiłabym prezent siostrze i kupiła jej parkę tych kurek, które niosą zielone jajka, ale może mi podpowiesz, gdzie takich szukać? Ona ma kilka cwergów i jedną bezę, taką zwykłą białą kurkę. Cwergule tyle jajek niosą, że wystarczy i nie musi kupić. Właśnie teraz widziałam, jak znowu się kwoczki posadziły na gniazdach i mają zamiar wysiadywać. Myślisz, że gdyby im się jajka od tych co niosą zielone podłożyło to wysiedzą???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Memo jak co to kup najlepiej, pisklaki araukana, ja też kiedyś kupiłam zielone jajka z nadzieją że się mi takie wyklują no i się wykluły lecz nie araukanki, widać nie ten kogut był co trzeba ....a jaja Ci kura wysiedzi ....zwłaszcza silka ...jednak musisz mieć pewność że jajka są rzeczywiście na sto procent od araukanów.

      Usuń
  11. Cudne masz te ptaki, no po prostu niesamowite są!

    OdpowiedzUsuń