czwartek, 10 lipca 2014

KTO PISZE ....


Korzystając z ostatnich dni na tym blogu, nasuwa mi się wiele tematów, o których kiedyś chciałam napisać.....a z wielu powodów czułam obawę, niezmiennie nie umiem zidentyfikować fenomenu blogów, z jakich powodów piszemy ....co sprawia że czujemy sympatię do danego bloga ? osoby ? którą nieraz osobiście nie znamy...

Piszemy ...myślę że większość ludzi pisze po to aby móc wyrazić poprzez bloga siebie, swoje zdanie , które ktoś usłyszy, wyrazić siebie poprzez swoje prace, blog pozwala na zaistnienie, bycie zauważonym, nawet daje możliwość udowodnienia  pewno wielu osobom , że się jest coś wartym....dobrze to może nie brzmi, ale tutaj możemy odbijać się poprzez monitor w oczach innych, co może nas mile połechtać bądź strącić w otchłań beznadziei własnej wartości.

Blog o tym dowiedziałam się z czasem (listy ) jest też lekiem na samotność, więc jeśli poprzez ten monitor na chwilę można uciec od swojej własnej samotności, smutku, pobyć w innym świcie, to dlaczego ten wirtualny świat nieraz nie wybrać, jak ten realny nas przerasta .....

Często pewno wiele z Was nawet się nie przyznaje że pisze bloga ....bo co mąż,rodzina  , sąsiadka powie ? jeszcze wyśmieje, rozgada ....dlatego wiele osób wybiera nicki, zmienia imiona , tak aby było bezpieczniej.
Sama nieraz widziałam u kilku osób zdziwienie, ironię czy wręcz oznakę głupoty, że piszę jakiegoś
bloga, więc teraz jak ktoś wie to wie, nie mam potrzeby informowania o tym.

Blogowy świat rządzi się swoimi prawami, jak wszystko, zaś pisanie bloga same w sobie może być formą terapii na dowartościowanie się, rozrywką, odskocznią, zachęcam tych co nie piszą bloga, aby spróbowali, wszak pisać każdy może....





16 komentarzy:

  1. W znakomitej większości się z Tobą zgadzam. Najpierw zaistniałam na forum robótkowym, później, gdy zaczęło upadać, założyłam bloga, bo chciałam więcej kontaktu z ludźmi, chciałam się dzielić tym co potrafię, anie robić tylko " do szuflady ". Początkowo M. nic nie wiedział - takie układy - jednak je zmieniłam i teraz wie, zrozumiał pewne sprawy ( że internet to nie tylko sex, zdrady i takie tam ) i nie ma nic przeciw. W pewnym sensie odniosłam sukces, zdobyłam wielu znajomych i przyjaciół, zdobyłam wiedzę i wychowałam przy okazji M. Więc z czym się nie zgadzam - dla mnie blog nie jest formą dowartościowania się, a raczej formą otwarcia na innych, wyjście z kokonu. Zawsze brałam odpowiedzialność za to co mówię, dlatego piszę pod własnym imieniem i nazwiskiem :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożenko akurat dzisiejszy wpis...powstał ze zlepków listów, których wiele przez te dwa lata otrzymałam, dziś robiłam porządki na poczcie, archiwum ...i słowo dowartościowania też się przewinęło, jako że to cześć prywatnej korespondencji nie chciałam przytaczać całych zdań bo nie o to chodzi.

      Usuń
    2. Rozumiem, oczywiście masz rację, odpowiedziałam tylko, że w moim przypadku pisanie bloga, nie jest dowartościowaniem się :)
      Buziak :)

      Usuń
    3. Rozumiem kochana ....nieraz inne rzeczy się składają na nasze dowartościowanie ....jest w czym wybierać :))

      Usuń
  2. Ależ blog może być formą dowartościowania. Sam fakt, że ktoś chce Cię czytać, czy komentuje Twoją ostatnia pracę, jest ważne. Świadczy, ze nie działamy tylko dla siebie. Inspirujemy się na wzajem, doradzamy sobie, nawet gotuję " blogowe" obiady. Poza tym sąsiadka nie musi lubić mojej formy działalności, a po drugiej stronie ekranu spotykam takich, jak ja.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ankoskakanko dokładnie inspirujemy się wzajemnie, pod różnymi względami sama tego doświadczyłam,Kretko pozdrawiam :) nie da się jednym słowem określić ...istotę bloga, a raczej co dzięki niemu się dzieje.

      Usuń
  3. Ilonko w pełni masz rację. Nie u wszystkich występuje wszystko ale są różne powody i różne obawy. Ja mam inny nick ale to nie z powodu, że obawiałam się męża , dzieci czy sąsiadów. Nie miałam zupełnie pojęcia o blogach a chciałam pokazać swoje prace a nawet nauczyć się czegoś , nawet napisać komentarz nie anonimowy. I nie miało znaczenia czy napisze imię kazia czy iza, które bardziej lubię. Później już mi trochę przeszkadzało, że to wszystko się wymieszało bo i tak dałam moją wizytówkę z fb. Nie potrafiłam tego wyprostować ale to teraz mi też nie przeszkadza. Nikogo nie oszukuję i spotkałam się z wieloma osobami bardzo sympatycznymi. Niektórych polubi się od razu, wydają się tacy bliscy ( między innymi również Ty Ilonko wydałaś mi się swojską babka ) Nie miałam problemu by obserwować Twój blog. Z niektórymi blogami było trochę inaczej , byłam jakaś ostrożna , czegoś się obawiałam , coś mi nie pasowało. Nie wiemy jak będą nas odbierać z drugiej strony . Nie rozumiem pewnych ludzi , którzy przeważnie krytykują , naskakuję o czym czasami czytam na innych blogach.
    Cieszę się ,że mimo obaw założyłam bloga :)
    Pozdrrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie Izko trochę ostrożności nie zawadzi, coś o tym wiem, jak w życiu są czepialscy, krytykanci słowem wiecznie zupa za słona, jednak niejednokrotnie takie sprawy przyczyniły się do zamknięcia blogów.
      Sama patrzę z podziwem jak się rozwijasz ...blog o Twoich podróżach jest tego dowodem, życie jest takie ciekawe, i pełne niespodzianek, i najważniejsze jest to abyśmy sami ze sobą dobrze się czuli i lubili, pozytywna energia takową przyciąga i tak jest z ludźmi.

      Usuń
  4. Ja zalozylam moj blog dla siebie i pisalam rzadko, zreszta wtedy nikt tego nie czytal. Przypadek sprawil, ze znalazla mnie jedna z blogerek i w taki sposob wciagnela mnie spolecznosc blogowa. Z czasem blogowanie przynosilo mi coraz wiecej radosci, czulam sie w pewien sposob doceniana tym, ze kogos interesuja moje przemyslenia, ze sa komentarze, dyskusje, polemiki, pochwaly i slowa otuchy w potrzebie. W pewien sposob mnie to uzaleznilo i dopoki sprawia mi to frajde, bede pisala nadal. Jak dotad przez mysl mi nie przeszlo zarzucic pisanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panti to pozytywne uzależnienie ...jedynie czasu trochę pochłania, najważniejsze że Tobie sprawia to przyjemność, innym co do Twojego świata zaglądają z pewnością również to sprawia frajdę, a mnie by było sobie trudno wyobrazić .....bloga bez Ciebie :)

      Usuń
  5. Pozdrawiam i mam nadzieję że znajdę Twój nowy blog.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bloga założyłam, żeby wyrażać swoje zdanie - już wtedy byłam czynną komentatorką u innych. to prawda, uzależniłam się. i wtedy dopiero zrozumiałam, że to nie tak. ja nic nie muszę. dlatego piszę kiedy chcę, kiedy mam o czym, kiedy nie mam o czym. jestem całkiem wolna i nic nie zależy od tego, że muszę. a kiedyś tak był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo myślę, że każdy miał ten etap taki na mus...oczywiście nie zdając sobie do końca sprawy że tak jest, wolność ponad wszystko ...

      Usuń
  7. Pisanie bloga wciąga i czasami nawet uzależnia, co pewnie nie jest za dobre - jak każde zresztą uzależnienie. Ale jak zawsze po początkowej ekscytacji nowością,po odsianiu ziarna od plew zostaje to ,co najcenniejsze - przyjemnosc z pisania, spotykania ciekawych, szczerych ludzi (a uważam, że tę szczerosc, że mozna poznać, wyczuć w osobach po prawie dwóch latach blogowania – no chyba, ze się mylę, będąc dosc naiwną i dobroduszną osobą), zaprzyjaźnianie sie z nimi. To jakaś magia - bo przecież większości z poznanych w necie osób nigdy nie pozna się dotykalnie. A jednak są dziwnie bliscy, bo dusze nasze sie zetkneły, dały sie poznać, zaufały nam pokazujac swe jądro uczuć a my zaufaliśmy tak samo im.
    Czasem mysle, ze doszłam już w tym blogowym pisaniu do jakiejs mety, że wystarczy, że może piszac i czytajac cudze blogi zabieram czas innemu działaniu, sprawom istotniejszym...Ale potem znowu tu wracam - uzależniona, przywiązana, realizujaca sietu w jakis sposób? Tak, czy siak - w życiu ważne są dobre chwile. Sami je budujemy swoim działaniem i wynikającym stąd zadowoleniem. Póki więc to pisanie daje nam takie poczucie satysfakcji, póki jakos ubarwia codziennosć, to chyba warto dalej pisać...
    Ciekawa jestem Twego nowego bloga Ilonko. To nowe, nieznane nam jeszcze ubranie, ale odziana w nie będzie Ilona, ta sama przeciez - ciepła, bliska, prawdziwa, pełna emocji i szczerości!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgo pięknie to ujęłaś, zupełnie się z Tobą zgadzam, a w życiu naprawdę ważne są chwile , każda minuta.
      Dziękuję Ci za ten komentarz :)

      Usuń