niedziela, 17 lutego 2013

EKSPRESOWY WYPOCZYNEK .....







Witajcie :)

Tajemnicą nie jest że dopadł mnie jakiś kryzys (byle nie wieku średniego brrr) i postanowiłam chwilowo zmienić klimat, na bardziej rześki więc padło na bardzo krótki wypad w góry.
Czyli w czwartek  z samego rana parę minut po piątej wyjazd, by przed 9 - tą , być już w Nowym Targu na targu , który uwielbiam za jego niepowtarzalny klimat , gdzie jest więcej nieraz Słowaków , ale co tam ważne że mogłam znów tam być , pogadać z niektórymi sprzedawcami z którymi znamy się od paru lat , do niektórych mam nawet telefon , oczywiście w interesach , ale i tak więcej nieraz prywaty niż interesu.
Zaopatrzeni w sery góralskie , ruszyliśmy dalej do Zakopanego , tradycyjnie od Poronina posuwając się naprzód w żółwim tempie ...jakby inaczej , i tak prawie po 12- zawitaliśmy po raz drugi do restauracji , która w swoim czasie przeszła znane kuchenne rewolucje , na obiad , choć wczesna pora  to już głód nam w brzuchu siedział , zamówiliśmy obiad , zdjęcia zrobiłam ale wybaczcie że nie pokażę gdyż pochwalić się wolę tym co zrobię sama , a nie tym co mi ktoś poda .
Po solidnym obiedzie , nieprzyzwoicie obżarci , ruszyliśmy w śnieżnej brei na Krupówki , aż pod Gubałówkę aby po drodze nakupić pierdół oczywiście tradycyjnych :)

Po około dwóch godzinach łażenia nie przymierzając jak muchy w smole , ruszyliśmy z powrotem ku Nowemu Targowi , by potem obrać kierunek w Pieniny , w nasze stare kąty , ale teraz oglądane z zimowej perspektywy a to co innego.
Po ulokowaniu się w naszych od lat tych samych pokojach , rozpakowaniu  rzeczy których nabrałam tyle jakbym na miesiąc jechała ( tak mam zawsze) , czas było pomyśleć o Walentynkach , które w tym dniu wypadły, więc mój mężuś w trosce o to abym nie schudła i nie zmizerniała ,wyciągnął mnie do Szczawnicy na pizzę do restauracji gdzie też odbywały się pewne kuchenne rewo.....e, a tam wszystkie stoliki były już zajęte , jedyne dwa wolne miały rezerwację , więc wykombinowaliśmy że zjemy tę mega pizzę raz dwa i zwolnimy  szybko stolik , no ale po jednej porcji pizzy mieliśmy dość , więc wiedząc że czasowo się nie wyrobimy , poprosiliśmy o zapakowanie reszty na wynos .
Aby się jeszcze dotlenić pojechaliśmy na polanę sosny na stok narciarski popodziwiać innych jak szusują na nartach , obiecaliśmy sobie że może za rok my tak będziemy sprawnie szusować , ale i tak w to nie wierzę , wizja połamanych kończyn , czy złamanego nosa mnie nie przekonuje :)vno tak jestem cykor.
I tak wymęczeni tym odpoczynkiem ... poszliśmy spać , by w piątek  robić prawie to samo co w czwartek , ale to już dziś o tym nie napiszę może .....

Jako że moje kły jadowe zniknęły , znów mam power , w dużej części dzięki Wam , za to co napisaliście na poczcie , za SMS , za telefony , postaram się odblokować  blog , aby można było komentować , a jeśli nie zawszę odpiszę to nie znaczy że się z Wami nie liczę , tylko ....chodzi o czas.
A jeśli już tu jestem to mam prośbę do tych wszystkich podczytywaczy , miło by było dać z Waszej strony znak , choć tylko raz , że jesteście :)

A dziś  po tym ekspresowym wypoczynku już , powinnam napisać bladym świtem , ale była jeszcze noc jak udaliśmy się po ...jaja lęgowe czego ?  po małżonki dla kogo ? i po pierdoły dla mnie ....o tym w następnych postach :)
Pozdrawiam  Was serdecznie :)

40 komentarzy:

  1. Из неудачного перевода, поняла - вы отдыхаете. Илона, хорошего вам настроения и удачного отдыха. Первый снимок интересный.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłego wypoczynku życzę!!!
    A co kryzysu wieku sredniego!!!!!!!!!!!!!!!
    Zycie trwa , ciągle trwa i od nas tylko zależy jak go sobie ułożymy.
    Ale myslę, że kryzys zostawisz w górach i tyle.
    Niech sobie tam zostanie, zakop go w sniegu.
    Tyle jeszcze lat!! tyle jeszcze tygodni , tyle dni przed nami!!! Tyle do zrobienia i zobaczenia.
    Aby tylko zdrowie było, reszta jest w naszych rekach.
    Jeszcze raz owocnego pobytu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie , głowa się przewietrzyła , uleciały smutki i zmartwienia więc no cóż teraz wyczekuję wiosny :)

      Usuń
  3. Super wyjazd. Zazdroszczę, ale cieszę się że odpoczeliście. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa dni tylko a jednak od razu lepiej na sercu.

      Usuń
  4. No to odpoczęłaś a ja siedzę od piątku z chora wnusia a rodzice jej szusowali na nartach w Szczyrku a co im też się należy odpoczynek. pozdrawiam serdeczności zostawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi Alinko że wnusia chora , w takich przypadkach pomoc babci jest bezcenna :)
      Ściskam

      Usuń
  5. Och Iwonko, tak bardzo pragnęłam odblokowania bloga.
    WIELKIE DZIĘKI!
    Przecież Cię doskonale rozumiem, że ciągle brakuje Ci czasu.
    My możemy napisać komentarz, a Ty czasem wskoczysz jak będziesz wolna.
    To do nie czego Cię nie zobowiązuje. Wiele osób nie odpowiada na komentarze na blogu. Nikt o to nie ma pretensji.
    Cieszę się, że miło spędziłaś te kilka dni.Chociaż się wyluzowałaś, odprężyłaś...
    Każdego z nas nachodzi taki kryzys. Nie pierwszy to i nie ostatni...
    Ja też czasem piszę króciutki komentarz, nie żebym nie chciała.
    Jestem zawsze dwa, trzy dni do tyłu...
    Przesyłam serdeczności.
    Pa
    Lusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusiu jakoś muszę sobie ułożyć i pogodzić te bycie na blogu i codzienne swoje życie , chcąc dobrze i odpowiadać na komentarze każdemu , brakuje mi czasu na inne rzeczy więc ....znajdę jakiś sposób aby było dobrze.
      Pozdrawiam Cię najmocniej :)

      Usuń
  6. Też miałam być w Pieninach, ale choróbsko nie dało...
    Czekam na kolejnego posta z niecierpliwością.
    Pozdrowienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że wkrótce będziesz w Pieninach , może na trzy korony zawędrujesz , kto wie , ja tam jeszcze nie wlazłam ....

      Usuń
  7. Och cudo...tęskno mi do gór, ale wolę letnie krajobrazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę góry zdecydowanie latem :)

      Usuń
  8. Cześć Ilonko strasznie zazdroszczę Ci tego wyjazdu.Nie pamiętam już kiedy byłam na urlopie....chyba w poprzednim życiu.Pozdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brydziu to tylko dwa dni , moje urlopy mają zwykle aż 4-5 dni , więcej szykowania , pakowania ale cóż coś za coś ...
      Ściskam

      Usuń
  9. Cieszę sie, ze juz Ci lepiej Ilonko. Czasem z człowiekiem bywa tak, że jak ranne zwierzę łaknie odosobnienia, samotności aby wylizać swe rany i dojść jakoś do siebie. Odnaleźć samego siebie. Nie trzeba go wtedy niepokoic a tylko zawierzyc czasowi, bo czas, jakkolwiek banalnie by to brzmiało, najlepiej leczy rany.
    Ciepłe mysli zasyłam i trzymam kciuki by szybko to znowu nie wróciło (bo z nami kobietami tak to już jest, ze nas czasami taka zmora dopada i nie ma mocnych)!:-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgo kobieto mądra, umiesz w paru słowach zawrzeć wiele cennych rad , więc jeśli możesz bądź nadal blisko mnie tu na blogu ...zresztą sama Wiesz :)

      Usuń
  10. Kiedy sie chcialam wpisac, to komentarze byly jeszcze nieczynne!
    Nie lubie gor, a zwlaszcza w zimie, wolalabym jeszcze raz skoczyc nad morze, przynajmniej bym sie jodu nawdychala.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantero , pantero no tak było jeszcze okienko nieczynne , bo łatwiej zamknąć je było niż z powrotem otworzyć ...
      Dla Ciebie mam tylko tyle DZIĘKI ŻE JESTEŚ CHOĆ TAK DALEKO TO JEDNAK BLISKO :)

      Usuń
    2. Oj, bo sie z tego wzruszenia poplakam!

      Usuń
  11. Mały oddech od domu czyni cuda,nerwy na korki rozładowały sytuację i dobrze.Cieszę się ,że jesteś zadowolona bo trudno powiedzieć wypoczęta.Pozdrawiam i cieszę ze starej formy blogu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć może i nie wypoczęłam aż tak , to jednak naprawdę jestem rada że ruszyłam mój zadek z domu , choć na chwilę ,ale ja generalnie wszystko robię szybko , z różnymi konsekwencjami ale kto by się przejmował :)

      Usuń
  12. Jestem, Ilonko, czytałam i byłam z Tobą cały czas ;-) Taki wyjazd potrafi zdziałać cuda, doładować energią i zrelaksować się jednocześnie. Żyzcę, żeby Ci tak zostało ;-) Aha - i udanego wypadu po jaja! Ściskam Cię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę Inkwizycjo :) a po jaja już byłam dziś ale kto wie może znów się wybiorę :)

      Usuń
  13. Mały odpoczynek to dobra rzecz,przyjdzie wiosna i na wszystko będzie brakować czasu.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halszko droga wielkie dzięki za pamięć i za SMS :)
      Ściskam Cię mocno :)

      Usuń
  14. Zazdroszczę Ci, od wielu lat nie byłam w górach;) Najważniejsze, że się lepiej czujesz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kretko pojedziesz z pewnością może szybciej niż myślisz i dzięki dziś byłam jeszcze w empiku po duperele do dekupażu , ale jeszcze muszę wiele rzeczy nakupić :)

      Usuń
  15. Widzę, że u Ciebie do odpoczynku na jedno zmęczenie musi być drugie, ale to chyba wychodzi Ci na dobre, bo humorek wrócił i taką Cię wolę, wiec trzymaj się cieplutko:))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dziwne ale dokładnie tak jest , czyli klin klinem :)
      Ja też się wolę taką jak teraz , niż ziejącą ogniem smoczycą , no ale wy tego na szczęście nie widzicie ....spokojnie smoczyca została w górach ..
      Ściskam :)

      Usuń
  16. Za górami nie przepadam..ale relaksu zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie teraz Twój Krym chodzi po głowie ....

      Usuń
  17. Takie krótkie wypady są cudowne. Dają pełen relaks i odskocznie od codzienności. Tylko ja wolę jak jest ciepło:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę ciepło , ale cóż zrobić jak zima w pełni , nie no myślę że się kończy :)

      Usuń
  18. Takie wypady pozwalają nabrać sił, czyli naładować akumulatory.
    Ale paw!!!!! PAW MNIE POWALIŁ NA KOLANA! Nie mogłam się skupić na czytaniu i oglądaniu, bo ciągle do pawia wracałam. Ależ on piękny!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julek jest piękny ,wkrótce znów będzie się obnosił ze swoim okazałym trenem :)

      Usuń
  19. Oj dobrze tak od czasu do czasu naładować baterie :))) Ja ładowałam w Wiśle :). Podobają mi się zmiany u Ciebie na blogu i ciesze się ze dół minął. pewnie tez zapracowanie dowaliło trzy grosze. trzymaj się cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dół zasypany , taki szybki wypadł pomógł na tyle że mam chęci na nowe wyzwania :)

      Usuń