piątek, 31 sierpnia 2012

Dokąd zmierzam?

Wszystko ma początek jak i koniec ; to od nas zależy co będzie początkiem a co końcem , jeśli znalezienie się w tym miejscu było w jakimś sensie przypadkową decyzją to po przemyśleniu i aby mi to sprawiało i innym trochę radości  podjęłam decyzję iż będę prowadziła mojego bloga do 1 roku życia Samiego czyli do 27 sierpnia 2013r; i uważam że jest to dobra decyzja ponieważ praktycznie na Waszych oczach stawiam pierwsze kroki jako hodowca ptactwa ozdobnego i będę chciała w dużej mierze przez rok to przybliżyć .
Od postawienia nowych wolier i  zbudowania domków dla ptaków  , następnie  zadomowienia i skojarzenia nowych rodzin  ; zniesienia jaj do wyklucia się nowego życia  i w tym rocznym cyklu się mój blog zamknie .
Może ktoś również zapragnie mieć takie ptaki to myślę że przez ten czas się czegoś dowie z mojego pisania i pouczy się na moich błędach.
Może żebym była podróżnikiem no i zwiedzała ciekawe miejsca szło by blog prowadzić długo,  lub żebym umiała coś ciekawego i niespotykanego tworzyć i przekazywać  wiedzę  (pozdrawiam wiadomo Kogo) miało by sens , a jak pisałam wcześniej prowadzenie blogu w celu zdobycia iluzji  popularności w postaci obserwatorów których połowy nieraz guzik interesuje co robimy, czy nakręcaniu licznika odwiedzin który można samemu sobie podkręcać , tak aby śledził nasze wejścia mnie  to nie interesuje.A pisać o niczym ?
Prawda jest taka że narodziłam się jako prawdziwa blogowiczka poprzez ostatni wpis gdyż pozwolił mi   uwolnić  się z tego co mnie dusiło tym bardziej  ,że w realnym życiu staram się być wolna od fałszowania rzeczywistości jak mi coś się nie podoba staram się to powiedzieć, jeśli zdarzy się że nie mam racji  potrafię przyznać się do błędu , staram się nie nosić w sobie urazy i wierzę że jeśli damy z siebie dobro to do nas wróci a jeśli zło też wróci.
Nawet jak dojdę do roku i nie będę pisała to i tak będę zaglądała na moje ulubione blogi i podpatrywała co tam nowego, póki co nadal będę mieszkała na Śląsku w trójkącie Bermudzkim na który składa się huta cynku  , następnie  największa  ekologiczna  bomba  po zakładach chemicznych do której mam niecałe dwa kilometry  plus inne dogodności cywilizacji ,samochody , i wiecznie kulające się pociągi od których tańczą talerze w kredensie ,a w środku tego próbuję stworzyć małą oazę z skrawkiem zieleni  na którym staram się wszystko zmieścić wraz z moimi ptakami .
Wiem że miało być zawsze o ptakach  ale ja i moja rodzina jesteśmy ich częścią a one są  naszą więc nie raz może być coś o nas .
Znów spotkała nas miła niespodzianka , pewien pan którego siostra pracuje w cukierni  dostarczył nam wczoraj dla naszych ptaków  wielką reklamówkę różnych wypieków cukierniczych wszystko świeże i będzie tak nam przynosić raz w tygodniu a ptaki mają coś słodkiego , zaś my wiemy , że jest w ludziach dobro czy bezinteresowność  które  , potrafią  wydobyć z nich zwierzęta ,.



SAMMI Ma 5 dni:
 

A na koniec jeszcze Maja i Julek przyłapani na amorach:

.

środa, 29 sierpnia 2012

NOWE PANNY

Od niedzieli wszystko kręci się wokół Samiego , który dziś ma dwa dni , lubi jeść z ręki i na nią wskakiwać ma cieplutko  codziennie obniżamy temperaturę  o 1 stopień  i jak na pisklaka przystało jest ciekawski.
Ale wrócę do niedzieli u nas akurat padał deszcz  więc zamiast siedzieć w domu udaliśmy się w podróż 150 kilometrową,  po długo oczekiwane panie bażanta i nie tylko .
Spośród  tylu różnych hodowców i  , zwykłych handlarzy których udaje mi się rozpoznawać  ten u którego byliśmy w niedzielę nie dość że miał wszystkie ptaki które myśmy z dwa miesiące temu zamówili  przy pierwszej wizycie , to okazał się jakże cenną dla nas skarbnicą wiedzy  dał  nam swoje kontakty i źródła począwszy od karmy na lekarstwach w razie czego skończywszy , złoty człowiek  tym bardziej  że może nas traktować jak potencjalną konkurencje , podczas gdy inni hodowcy unikali pytań na podstawowe tematy , nawet jeden twierdził że bażant w wolierze być nie musi i najlepiej z kurami może chodzić  no a jakby uciekł no to sobie nowego kupimy i interes się kręci .
Kupiliśmy bażanty w liczbie 8 kurek do każdego gatunku po 2 szt czyli każdy samiec ma już 3 kurki oprócz łownego ten zostanie bezpotomny choć ma swoją panią ale jak pisałam wcześniej strasznie ją zmaltretował  że do dziś omija go szerokim łukiem , jeszcze dokupiliśmy 2 kurki sebrytki , gdyż z wcześniejszej pary zrobiły się dwa koguty no i kupiliśmy czarną Mambę czyli silke  która jak zwiąże się z białym kogutkiem  może być grafitowe potomstwo i na przystawkę doszła pani Feniksowa.
Teraz muszą nowe lokatorki się zaaklimatyzować  a my musimy stawiać nowe woliery .
Swoją drogą  z pośród tylu blogów mało jest takich  gdzie  głównym  tematem przewodnim są zwierzęta i z przykrością stwierdzam że jak już takowy znalazłam a jeszcze jak były jakieś kurki  i zostawiłam jakiś komentarz odnośnie danych zwierząt to w większości  spotkałam się z ignorancją tym bardziej że były to blogi które zawierały odniesienia w stylu, pokaż że jesteś człowiekiem , zostaw po sobie komentarz, będzie  mi miło jak zostawisz po sobie ślad  a widać nie koniecznie to działa w obie strony .
Uważam że są blogi naprawdę ciekawe , wartościowe wręcz szkoda że nie przelane na papier ,ale są też puste blogi o  przysłowiowej dupie Marynie,  żyjące z klakierostwa  i klubu wzajemnej adoracji  (choć myślę że jakby znali się w realu to rywalizacja byłaby na każdej płaszczyźnie) a nowych takich  jak ja mające w głębokim poważaniu  i siedzą na tym piedestale blogowym niczym króle w pogardzie mając nieznanych przybyszów może jak by im komentarz napisał PAULO COELHO to może by łaskawie odpisali .  Jedyni  z najdłuższym stażem  blogowicze którzy są od trzech lat i przybliżają na swoim blogu życie Alpak  i nie tylko zawsze starają się odpisywać na komentarze nawet jeśli to jest przypadkowe wejście  czy jak w moim przypadku było pierwsze  i myślę że za dzisiejszy wpis się na mnie nie obrażą że o nich wspomniałam.
Oczywiście nie jest to adresowane do moich obserwatorów ani do tych gdzie ja jestem obserwatorem gdyż człowiek nie jest w stanie zawsze napisać  jak ktoś napisze posta , ale  do tych co odpisują między swoimi na komentarze a  do nowego przez całe tygodnie nie są w stanie odpisać  nawet  słowa .
Proponuję takim na wstępie bloga napisać OBCYM WSTĘP WZBRONIONY .


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

SAMMI



Chciałabym się podzielić z Wami  moją małą radością ,   dziś o 9:50 wykluło się pawiątko które ma na imię SAMMI    jeszcze nie wiemy czy to on czy ona i tak prędko się nie dowiemy.
Z trzech jajek , które wstawiliśmy do inkubatora  pierwszego sierpnia wykluło się dziś  tylko te  jedno piskle  z pozostałych dwóch  nic nie będzie ,  choć  na zdjęciu widać cztery jajka  to dwa są świeżo dostawione  gdyż Maja jak pisałam wcześniej uległa czarowi Julka  który zrzucił swój piękny ogon i jak dobrze pójdzie to jutro zniesie znów jajo.
Tak więc Sammi będzie dosłownie z nami i będziemy mu musieli matkować gdyż  dopiero  w odległym czasie będzie można go dać do innych ptaków bez obawy ze zostanie łatwym celem do dziobania przez  innych.
Wiem że to że się cieszę może się wydawać głupie  ot zwykły pisklak ale dla mnie po lipcowej porażce to mój mały sukces i pierwszy krok jako hodowcy , oczywiście Sammi zostanie z nami (nie sprzedamy go).
Skorupka leciutko pękła wczoraj popołudniu i całą noc nic więcej się nie działo a rano poszło raz dwa, jako już doświadczona mama , strasznie dałam ponieść się emocją w nocy parę razy biegłam do inkubatora, żeby zwilżyć jajo aby  skorupka była wilgotna przez co pisklakowi łatwiej się  wtedy wykluć .
Jakby Maja siadła na jajach to byłoby najprościej  , gdyż to ona by o wszystko zadbała  ale tak się nie stało i to my musieliśmy przejąć tę rolę.
Nigdy nie wiadomo co spotkamy na swojej drodze i  co przyniesie nam los. Nam los postawił dosłownie Maję na naszej drodze od której wszystko się zaczęło i dzięki której wkroczyłam w nieznaną mi wcześniej  krainę  i  mogę  cieszyć się na co dzień moimi ptakami jak i tym że dzięki nim mogłam poznać nie osobiście to chociaż przez internet ludzi ze swojej bajki jak  Ktoś już to kiedyś określił  a  na których może nigdy bym nie trafiła i za to będę wdzięczna losowi.  
Teraz czas przygotować Sammi pierwszy posiłek czyli ugotowane jajko  a później może twaróg , a potem się zobaczy jak co to trzymajcie kciuki.




czwartek, 23 sierpnia 2012

PIERWSZE DAMY

Bażanty Bananowe
Bażanty Złociste
Oni biją kolorami i długimi ogonami po oczach a one  niepozorne , płochliwe i zawsze za nimi  z tyłu , gotowe przyjąć razy na głowę gdy on jest  niezadowolony ,  gdyż bażanty  dobrymi manierami nie grzeszą.
Panie bażancice  wzajemnie się nie znoszą  ale i tu bywają  ciekawostki ,  ludzie zakochują się bez wzajemności  zdarza się ale że ptak  nieszczęśliwie ulokuje swoje uczucia ? nie do wiary prawda a jednak to prawda.
Pierwszym bażantem naszym był  Maciuś czyli złoty i jego pani  , po jakimś czasie doszedł bażant srebrny czyli Winetou i pani złota oszalała  swojego pana zupełnie ignoruje  za to za srebrnym wszędzie chodzi , on wskakuje na drzewo wieczorem ona za nim siada koło niego choć początkowo uciekał od niej jak diabeł od wody Święconej no ale dał już sobie spokój.
I może nic dziwnego  by było ale jak dokupiliśmy srebrnemu dorosłą samicę a on cały w skowronkach był ,gdyż radośnie zaczął  przed nią paradować , pani złota wpadła w bażanci szał zaczęła gonić swoją rywalkę i dziobać choć tamta była sporo większa , ale zły los chciał że Winetou się nową wybranką długo nie cieszył , po dwóch dniach odeszła  , choć znów ma nową partnerkę ,ale jest młodziutka ,więc jeszcze go nie  interesuje to pani złota jest szczęśliwa  ciekawe na jak długo?
Zobaczymy jak przyjdzie wiosna może wtedy jej się odmieni bo potomstwa z tego nie będzie i Maciuś wróci do łask pani złotej.
Pani bananowa to prawdziwa dama nie targa się jak inne za czuby  z panem bananem żyją zgodnie i mam nadzieję że doczekają się na wiosnę małych bażancików.
Morał taki że zazdrość czy miłość ,, nie jest przypisana tylko człowiekowi , ale nawet zwierzęta jej doświadczają co sami możemy nieraz zobaczyć , a swoją drogą za tydzień  każdej pani przybędą  po dwie konkurentki  , no to będzie się działo.




poniedziałek, 20 sierpnia 2012

KUR ZAPIAŁ





 Moja  przyklejka  Posypka (kurka) okazała  się rano kogucikiem  a my z miesiąc temu kupiliśmy jej kogucika  żeby nie była samotna ,  cała nadzieja jeszcze w tym żeby ten kogucik okazał się kurą bo jeszcze nie zapiał, czyli jest nadzieja ,  jeśli się okaże płonna to trzeba będzie dokupić dwie kurki  , o ile znów nie zamienią się w koguciki.

Swoją drogą  wychodzi na to że nawet doświadczony hodowca się pomylił .
Cztery miesiące temu bym nie pomyślała , że te moje ptaki dają mi  tyle radości ,wiem brzmi jak banał  ,ale nawet jak pijemy kawę w ogrodzie to siedzimy przy wolierze i podglądamy naszą ptasią rodzinkę bo choć nie wszystkie mają imiona to czują że są nam bliskie, a i my potrafimy o nich  rozmawiać godzinami .
Cieszę się że moje dzieci mają kontakt z tym całym naszym zwierzyńcem  a przy okazji inne dzieci z okolicznych ulic przynoszą wiązanki trawki i mają frajdę  że  mogą je nakarmić , nawet maluchy w wózkach  piszczą radośnie na widok tych kolorowych stworzeń .  Najcenniejsze jest to  że  mój zwierzyniec sprawia ,że ludzie których się przez lata mijało na ulicy i  jedyny kontakt słowny to było dzień dobry  teraz  sami zapytują , dopytują  starają się dawać rady może nie zawsze trafione ale nie oto chodzi  ważne jest to że się otworzyli a te ptaki były tym kluczem .
Moi sąsiedzi( wiadomo z sąsiadami różnie ),  ale moi za płotu i za dalszego  płotu niestrudzenie dostarczają nam trawę do ususzenia na sianko ,pieczywo dla kurek , skorupki jaj , no i cierpliwie  znoszą ten nasz cały inwentarz nie zawsze cichy i myślę że będą nam dalej przychylni .
Wiem że każdy myśli w myśl przysłowia ; wolność Tomku......  ale uważam że z ludzmi  należy w zgodzie żyć, damy sami dobrą energię to do nas wróci , zło które damy też wróci  dlaczego o tym piszę  prawda jest taka że piątkowy wpis miał być już ostatni , gdyż internet  jak wiadomo  ma też drugie oblicze które poznałam w sobotę  nawet pisząc to teraz ręce mi się trzęsą  , dobrze że nie piszę długopisem.
Nie wiem jak dla innych ale dla mnie( jutro będzie cztery tygodnie jak tu jestem) blog stał się miejscem  gdzie mogę zajrzeć  i podpatrzeć czym inni się zajmują, coś się nauczyć  a zwłaszcza poznać fajnych , dobrych ludzi  chcę  podkreślić że z  nikim się nie chce ścigać  ani być  śledzona !!!  jest tyle różnych blogów  mam nadzieję że to dotrze  do tej osoby i nie będzie wchodziła więcej na mojego bloga!!






piątek, 17 sierpnia 2012

JULKOWY LOS

                                                                      Wcześniej:
                                                                          Teraz:

O Julku pisałam niedawno że przechodzi pawi kryzys czyli w iście ekspresowym  czasie traci swoją dumę ,czyli pióra stąd też nie bez przyczyny powiedzenie dumny jak paw , gdyż  całe dni  spędzał na pokazywaniu wszystkim jaki  to on piękny , nawet  ulubiony smakołyk (pączek) nie był w stanie go oderwać od pozowania  .
I do dzisiejszego dnia myślałam że do czasu wyrośnięcia nowych piór  Julek będzie spokojny  a tu kompletne zaskoczenie chyba zapomniał że zgubił piórka i jak nic zaczął zalecać się do  Mai  i widać było że z takim wyglądem  bardziej jej się podoba,  cóż   panie lubią nieraz brzydali???
A jednak może coś zadziwić :)

czwartek, 16 sierpnia 2012

PTASIE OZDOBY CHOINKOWE

Wczoraj  uwieczniłam moje ptaszyska jak szykowały się do snu i to jeszcze nie wszystkie, gdyż na samej górze brakuje jeszcze Mai  która jako największa (pawica) dopełnia ten obrazek ,robiąc za gwiazdę  którą niewątpliwie jest.
Moje ptasie "pociechy" w liczbie 34 sztuk już się do siebie przekonały i widzę że też powstały jakieś formy koleżeństwa ale tylko u panów, panie zaś notorycznie za sobą nie przepadają i jak nadarzy się okazja dają temu uszczypliwy upust.
U hodowcy pasjonata są już zamówione po dwie damy do każdego bażanta  do odbioru pod koniec sierpnia ponieważ jedną kurkę bażant zamęczy cokolwiek to znaczy .
Dziś trochę zmian na blogu za sprawą mojej córki  która postanowiła go trochę ulepszyć gdyż według niej był za bury .

wtorek, 14 sierpnia 2012

BLOGOWE ODWIEDZINY

Dziś mijają trzy tygodnie odkąd zaczęłam pisanie bloga ; przez te dni zwiedziłam trochę Polski w innych blogach , mogłam podpatrzeć codzienne nieraz niełatwe  życie ludzi których nigdy bym nie miała okazji poznać, a którzy mają swoje pasje i nie strzegą ich zazdrośnie tylko chcą się dzielić z innymi co w dzisiejszych czasach  rzadkie.

Zakładając bloga przy pomocy córki tak naprawdę nigdy nie  miałam styczności z blogiem ,  jeśli nie liczyć książek które powstały na podstawie bloga , gdyż wolałam się trzymać z dala od internetu , ale przez te ostatnie dni zaczęłam to nadrabiać i na jednych potrafiłam  zasiedzieć się tyle że ciężko było mi się oderwać ,dopiero ból pleców  zmusił mnie do chwilowej przerwy, (jednak z książką łatwiej; można czytać w dogodniejszej pozycji) to jednak chcę powiedzieć (pisząc) że blog  Los Alpaqueros na który trafiłam jak bywa z przypadku, pokazał że jest doskonałym połączeniem ciekawej lektury ; pasji;  talentu  zresztą nie jednego , jak i pracy.

Z innych przypadków mam nadzieję trafiać na równie ciekawe blogi jak,  Zioła i inne  który  prowadzi przez krainę ziół i nie tylko ;Babaluda blog na którym  znalazłam pokrewne tematy a na który z chęcią będę zaglądała gdyż u nich jak i u mnie zwierzęta mają dożywocie dla mnie to ważne .

Wracam do moich ptasich pupili odkryłam wczoraj że wszystkie przepadają  za wędlinami ; co w przypadku pawi raczej dziwić nie może, gdyż w naturze żywią się małymi gryzoniami , żmijkami , ale kurki od większych po te mini rozmiarów ganiających się z kawałkami mięsiwa urocze, widać  że owady czy dżdżownica to za mało.
Jeszcze słowo o diamencie czyli bażancie diamentowym który jest jeszcze nie do końca wypierzony ale co tam zobaczcie sami .

sobota, 11 sierpnia 2012

ALEX


Alex i jego ulubione miejsce  do  obserwacji .

Dziś słowo o naszej zaniedbanej przez ostatnie czasy  papudze której nie poświęcamy już tyle czasu co kiedyś więc z racji dzisiejszej niepogody zrobiłam jej sesje zdjęciową której fragment zamieszczam.
Nowinki z zagrody ; Julek już bez piórek , trochę żal gdyż myślałam że dopiero jesienią  je zrzuci  ciekawe kiedy będą mu odrastać nowe?


czwartek, 9 sierpnia 2012

NOWI LOKATORZY



Ci malutcy na zdjęciu to nasz nowy przychówek który dziś bezproblemowo do nas dotarł a pozostałe fotografie dają obraz co wkrótce z nich wyrośnie ;  tym bardziej środkowa fotografia przedstawia koguta z tej samej hodowli z której pochodzą nasze maluchy.
Kury sułtańskie bo taka ich nazwa już z wyglądu kojarzą się Dżinami i tymi klimatami  co wyróżnia je wśród innych jest to że   rzadko można je spotkać  a jak  nasze maluchy będą  rosnąć będziecie mogli śledzić na blogu.

Starzy lokatorzy łypali dość nieprzychylnym wzrokiem na nowych ,więc zapobiegliwie maluchy będą rezydować w innym miejscu żeby nie kusić losu jedynie nasza Posypka (kurka o której wcześniej pisałam)
pamiętała chyba jak ona była przeganiana przez innych i sama zaczęła im matkować choć jest niewiele starsza od nich.
Nasz biedny Julek pomału gubi swoją dumę i widać oraz słychać że jest mu niewesoło , prawie nie wychodzi z kurnika a jak już wyjdzie do widać że z żalem patrzy jak zbieramy z ziemi jego pióra i jeszcze jęki takie smętne z siebie wydaje , no ale takie są prawa  natury .
Z kolei  bażanty które do niedawna nie lubiły wystawiać się na widok publiczny. gdyż wszystkie dopadło wypierzanie i wyglądały nieciekawie to  teraz obrosły w nowe piórka i chętnie wychodzą na słoneczko , skąd to znamy?
A na mnie zerkają pierwsze jabłka którym się już na drzewie nie chciało wisieć i po pozbieraniu zrobiło się wiadro , sąsiadka dorzuciła drugie wiadro i myślę co z tym zrobić bo przecież nie wyrzucę  a tu słoneczko za oknem  a w domu wielkie obieranie ; ale nie ja jedna tak mam a więc nożyk w rękę i do boju.

środa, 8 sierpnia 2012

Z MOTYKĄ NA KSIĘŻYC???

W głowie już od dawna według planu czyli na chybił trafił wszystkie w liczbie pięciu wolier które mają powstać do końca września już są , teraz wystarczy to urzeczywistnić co nie jest takie proste i nie chodzi tu o finansową stronę tego przedsięwzięcia ,choć koszty  małe na pewno nie będą ,ale dziś uświadomiłam sobie że stracę swój ogród.
Zbierając jabłka na dzisiejszą szarlotkę przyszło olśnienie gdzie to wszystko upcham , gdzie postawie szklarnie za którą rok temu się najeżdziłam bo chciałam mieć warzywa ekologiczne  gdzie posadzę moje krzewy borówek, truskawek, porzeczek?? dziś z mocą obucha do mnie to dotarło i przeraziło że oto nasz niewielki ogródek będziemy dzielić może na zawsze z naszymi ptakami .
Po starym niech przyjdzie nowe .

Jakby to nie brzmiało to  moje ptaszyska były inspiracją aby ponad dwa tygodnie temu zacząć pisać bloga i nauczyć się pomału komputera i tej czarnej magi z tym związanej ale pomału ,pomału.
Póki co trzeba zacząć się rozglądać za wytrzymałymi siatkami aby posłużyły parę lat jak i za dobrze wysuszonym drzewem aby zrobić solidne domki dla ptasich mieszkańców oraz pomyśleć nad jakimiś wytrzymałymi krzewami  żeby dawały cień jak trochę ozdabiały im mini ogródeczki.

Dziś w odniesieniu do tytułu posta gdzie występuje księżyc a że jest on srebrny to przyszła kolej na bażanta srebrnego zwanego Winetou  który jest jednym z największych bażantów a zarazem największych gentelmenów z całego grona. Jest jeszcze młody jeszcze ma parę brązowych piórek które  gdy znikną już niebawem dadzą mu piękny biało grafitowy wygląd a i ogon będzie bardziej okazały.



poniedziałek, 6 sierpnia 2012

JULEK I RYCERZE

Nasz piękny Julek zaczął się sypać czyli tracić pióra jak tak dalej pójdzie w niedługim czasie po takim widoku jak wyżej zostaną przez dłuższy czas wspomnienia a póki co od rana po parę godzin dziennie paraduje w pełnym rynsztunku przed Mają na której te wysiłki wrażenia nie robią.
Przy okazji  podrzucę filmik z popisami nie tylko godowymi  ale również  wokalnymi Julka.
Wczoraj podczas naszej dłuższej nieobecności nieznana jeszcze grupka buntowników zaczęła  kopać wielką dziurę pod siatką która miała umożliwić im ucieczkę no właśnie dokąd? to łobuzy!!! kto im dał cynk że chata wolna może jeżyki które od lat mają gniazdko pod naszym dachem kto wie?
Co dotyczy Niedzieli jak wspomniałam zeszła nam wczoraj na rycersko  co  pozwoliło choć trochę zatopić się w tym klimacie jak że innym od dzisiejszego życia.
Z miesiąc temu na innej imprezie dotyczącej rękodzieła poznaliśmy Panią Anię która zajmuje się szyciem i rekonstrukcją strojów historycznych i to ona dała nam namiary na wczorajszy turniej rycerski jednocześnie była współorganizatorem tej imprezy jak zapewne autorką wielu strojów które można było podziwiać .
Jeszcze spotkaliśmy też znajomego pana Grzesia który ma swoją pracownie rękodzieła a u którego zakupiliśmy parę fajnych rzeczy a przy okazji zapowiada się na współpracę gdyż złożyliśmy u niego zamówienie na miecze tarcze oszczepy które będą potrzebne do naszej wypożyczalni na karnawał.
Patrząc wczoraj na całe rodziny którym sprawia autentyczną radość móc przebrać się w te historyczne nie zawsze wygodne i ciężkie zbroje ; suknie  nawet dzieci poprzebierane 'te namioty  robiły spore wrażenie dla  jednych jest to odskocznia od codzienności dla innych styl życia jak i na pewno WIELKA PASJA tak więc chylę czoła. (też bym tak chciała).
Ale przynajmniej zakupiłam parę rekwizytów znów do wypożyczalni .
Poniżej trochę fotek

video

 Dzieła Pana Grzesia:



niedziela, 5 sierpnia 2012

TRZEJ TENORZY

Niedzielny poranek rozpoczął się dość wcześnie i nagle za sprawą tych trzech tenorów którzy dziś głośnym i chrapliwym pianiem zakomunikowali światu wstąpienie do grona kogucich młodzieńców.
Tak na to czekałam już były pojedyncze próby ale dziś ledwie słońce pokazało swoje oblicze to kompletnie mnie zaskoczyło i musiałam gnać do ogrodu szybko nazrywać trawy żeby je czymś zająć i przestały piać.
Z uwagi na sąsiadów którzy dziś chcieli dłużej pospać (niedziela) od  dziś młode koguciki śpią w kurniku nie zaś
na drzewie jak do tej pory.
Julek zaczął się sypać-o tym jutro;gdyż dbając o swoje dzieciaki jak i wykorzystać okazję na oderwanie się
od kuchennych obowiązków pojechaliśmy na turniej rycerski do Ogrodzieńca-o tym też jutro. Padam z nóg!!!

sobota, 4 sierpnia 2012

BANAN CZY LUTINO

No właśnie bażant bananowy lub lutino tak pod dwoma nazwami kryje się nasz KRZYWOŁAPEK  przyjżyjcie się jego łapce  i już wiadomo skąd takie imię, bez obaw nie jest po żadnych traumatycznych przeżyciach gdyż wiemy od hodowcy od którego został zakupiony że taki się urodził .

Z powodu tego niewielkiego defektu tylko on został  do sprzedania gdyż nie było na niego chętnych ; mam nadzieję że wiosną doczekamy się jego potomstwa gdyż jest jeszcze PANI krzywołapkowa  która będzie przedstawiona na moim blogu z innymi bażantowymi damami z których każda reprezentuje inny gatunek.
Po przedstawieniu PANÓW bażantów ciekawe czy będzie się łatwo domyślić która smiczka jest mu z natury przydzielona?
W świecie zwierząt natura dała większe fory gatunkowi męskiemu  , a już w świecie ptactwa wszelakiego to z pewnością fakt!!!.
Jeszcze krótkie wieści z zagrodowa ,z żalem lecz z  dwóch jajek z których w środę miały być małe pawie nic nie będzie po obdzwonieniu wszystkich którzy mają w tym temacie dużą wiedzę ,werdykt był jeden nic z tego ,dzisiejszym rankiem wyłupaliśmy rąbek jajkowej tajemnicy ,co w przypadku jednego jajka nie było trudne ,gdyż już na początku po zniesieniu było pęknięte i choć inni kiwali przecząco głowami , my niesieni  swoją wiarą że się da te jajo pęknięte uratować  posklejaliśmy i po cichu liczyliśmy że będzie małe pawiątko.

Tak więc zaczęliśmy oględziny od tego felernego jaja i okazało się że było zepsute   z drugim też trzeba było się rozprawić i okazało się że rezultat jest ten sam  ; szkoda ale było by bardziej przykro gdyby piskle było w środku martwe ; nadzieja jest dalej od pierwszego sierpnia gdy następne 3 jajka Mai trafiły do inkubatora trzymajcie kciuki proszę!!!

piątek, 3 sierpnia 2012

KACZY SZYK

Przedstawiam dziś moje kaczki i ich przyszłe siedlisko które trzeba będzie lada moment grodzić górą również z powodu latających drapieżników jak i innych lądowych stworzeń gustujących w potrawce z kaczki.
Te na razie niepozorne stworzenia wkrótce wyrosną na prawdziwe piękności szczególnie samiec,którego można odróżnić od samicy jedynie po kolorze dzioba jest czerwony(na pierwszym planie).
Co ciekawe one również śpią na drzewie , przynajmniej od czasu do czasu popatrzą sobie na innych z góry , a co!!!
Są jedynymi rezydentami w naszej zagrodzie którzy zachowują się odwrotnie niż inni: pada deszcz kaczki  z zadowolenia machają kuperkami i brodzą w kałuży gdy reszta lokatorów cieszy się z dachu nad głową znów  gdy innym  przez większość dnia zajmują konflikty i objadanie się do granic możliwości co widać wieczorem po pokażnym wybrzuszeniu poniżej gardła; kaczuszki zaczynają ucztę o zmroku mają swoje romantyczne kolacyjki w towarzystwie  księżyca i z oprawą muzyczną którą zapewniają świerszcze(była żaba w oczku ale się zmyła).
Poniżej zamieszę fotkę która pokaże jak moje kaczki będą wyglądać już nie długo  a w między czasie będę te przemiany pokazywać.

Jeszcze wieści z inkubatora 30 dzień czekamy chyba porażka !!!

czwartek, 2 sierpnia 2012

Drzwi na świat

W związku z ciągnącym się latami remontem naszej ludzkiej siedziby (domu) przyszła pora na wymianę liczących ponad 80 lat drzwi i pomyślałam sobie że chciałabym uchylić przed tymi którzy wchodzą na mojego bloga moje wirtualne drzwi i napisać coś o sobie ;jakoś się przedstawić.
Rok temu skończyłam czterdziestkę i zamiast wyprawić huczną imprezę miałam życzenie od siebie dla siebie aby spotkało mnie coś co oderwie mnie od codziennej niekiedy fajnej ale jednak rutyny(dzieci trójka i ten sam od dwudziestu lat mąż .) no i zaczęło się dziać .
Jako z wyboru tzw. kura domowa moje życie ograniczało się do standardu innych kurek udomowionych ;były lata gdzie szukałam poklasku w oczach teściowej lata gdy chciałam być super kucharką (wtedy nie było to takie modne) no i moje domostwo gdzie przez lata się urządzało gdyż czasem trzeba było a to ściany burzyć a to podłogi znów nie takie itp.aż pomału dochodziłam do ściany jak to wszystko? tylko tyle? Czas odmierzały szkoły dzieci ; święta te marketowe z dwu miesięcznym wyprzedzeniem' lekiem krótkotrwałym były książki w szczególności te podróżnicze Halika;Kingi Choszcz;Kuki Gallmann  itp.kończąc na Karen Blixen.;a szczególnie - jej początku w książce Miałam w Afryce farmę-kto by nie chciał.
Wracając do urodzin i życzenia  pewnego dnia w naszej lokalnej gazecie było ogłoszenie dotyczące odsprzedania wypożyczalni strojów karnawałowych i wiedziałam że to jest to co mnie wyzwoli z rutyny i da mi napęd na przyszłość chociaż trzeba było kombinować i pożyczać aby zapłacić za stroje i dokupić inne było warto może nie jeszcze finansowo , ale zadowolenie dzieciaków i ich rodziców sprawiało że znów dostałam power na przyszłość.' chociaż bałam się czy podołam.
W końcu przyszedł maj a wraz z nim Maja pawica która dała początek naszej hodowli w pozytywnym znaczeniu gdyż wszyscy mają dożywocie zapewnione , już na jesień mam w planie postawić w ogrodzie więcej wolier tak aby każda odmiana bażantów była osobno bo teraz są jeszcze młode i nie w głowie im amory.i aby każdy mógł przyjść usiąść na ławeczce i pooglądać.(już przychodzą nieśmiało).
Tak więc stojąc u progu następnych urodzin nie chciałam tego publicznie pisać ale w myśl że PRAWDA NAS WYZWOLI to pragnęłabym żeby ten blog z takim dziwnym tytułem był takim okienkiem do poznania ludzi z którymi mogłabym siąść w moim wirtualnym ogródku , napić się dobrej kawy i podzielić się radościami  czy smutkami; jeśli choć trochę was to interesuje dajcie znać bo sama wątpię czy to kogoś obchodzi  w dzisiejszych czasach;wczoraj zalogowałam się na Faceboocka ale okazało się że trzeba tam mieć znajomych ,których nie mam trudno, przygodę z  komputerem dopiero zaczęłam od mojego zeszłotygodniowego wpisu a więc tępo pisania ślimacze,'
DZISIAJ W DALSZYM CIĄGU CZEKAMY NA WYKLUCIE będzie co ma być.
Lepiej  się czuję naprawdę że napisałam coś o sobie a teraz czas na kolację i na powtórkę kolejny raz filmu Dziewczyny z kalendarza swoją drogą chciałabym mieć takie koleżanki  powierniczki bez zawiści może tam jesteście napiszcie?.
 Bez obaw na pierwszym planie w moim blogu będzie moja zagroda ze swoimi lokatorami i ich perypetiami ,a i u mnie jak będzie się działo to dam znać.

środa, 1 sierpnia 2012

MIĘDZY ZŁOŚCIĄ A RADOŚCIĄ

Miał być przełomowy dla mnie dzień  bo oto po 28 dniach doglądania i obracania ;jaj  w dalszym ciągu nic się nie dzieje  i co gorsza  może nic się teraz nie wykluje pomimo naszych starań ; będziemy czekać do jutra  my nasze dzieci i ich znajomi z okolicy  nasi  znajomi sąsiedzi którzy widzieli i słyszeli jak przybywali nowi lokatorzy w szczególności paw do cichutkich nie należy.
Dziś jeszcze ulokowaliśmy w inkubatorze  pozostałe 3 jaja którymi Maja nas zaszczyciła w ubiegłym tygodniu i znów będziemy czekać do końca sierpnia.
Dziś w wiadomościach zagrodowych miały się zaprezentować kaczuszki mandarynki ale uciekały z planu zdjęciowego to trafiło na sebrytki jak już pisałam prawdopodobnie najmniejsze kurki które przynajmniej moje pierwsze wszczynają drobiowe wojenki lawirując miedzy łapami większych sprytnie potrafią im porwać lepsze kąski z dzioba i zaczyna się pogoń za złodziejami szczególnie dają się we znaki Mai .
Popołudniem zaczynają się wstępne próby piania , które  sprawiają nam wielką radość i irytację naszego psa do którego to nowość i jeszcze jedna ciekawostka te małe rycerzyki (jeszcze też bezimienne) lubią spać na czubku 4 metrowej choinki wyglądającej  jak wyrośnięte bonsai która znajduje się w wolierze .
Sebrytki trzymają sztamę z równie małymi kurkami rasy Chabo i z nimi tworzą urodzą kompozycje nadrzewną.