Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzyniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzyniec. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 sierpnia 2012

JULKOWY LOS

                                                                      Wcześniej:
                                                                          Teraz:

O Julku pisałam niedawno że przechodzi pawi kryzys czyli w iście ekspresowym  czasie traci swoją dumę ,czyli pióra stąd też nie bez przyczyny powiedzenie dumny jak paw , gdyż  całe dni  spędzał na pokazywaniu wszystkim jaki  to on piękny , nawet  ulubiony smakołyk (pączek) nie był w stanie go oderwać od pozowania  .
I do dzisiejszego dnia myślałam że do czasu wyrośnięcia nowych piór  Julek będzie spokojny  a tu kompletne zaskoczenie chyba zapomniał że zgubił piórka i jak nic zaczął zalecać się do  Mai  i widać było że z takim wyglądem  bardziej jej się podoba,  cóż   panie lubią nieraz brzydali???
A jednak może coś zadziwić :)

czwartek, 16 sierpnia 2012

PTASIE OZDOBY CHOINKOWE

Wczoraj  uwieczniłam moje ptaszyska jak szykowały się do snu i to jeszcze nie wszystkie, gdyż na samej górze brakuje jeszcze Mai  która jako największa (pawica) dopełnia ten obrazek ,robiąc za gwiazdę  którą niewątpliwie jest.
Moje ptasie "pociechy" w liczbie 34 sztuk już się do siebie przekonały i widzę że też powstały jakieś formy koleżeństwa ale tylko u panów, panie zaś notorycznie za sobą nie przepadają i jak nadarzy się okazja dają temu uszczypliwy upust.
U hodowcy pasjonata są już zamówione po dwie damy do każdego bażanta  do odbioru pod koniec sierpnia ponieważ jedną kurkę bażant zamęczy cokolwiek to znaczy .
Dziś trochę zmian na blogu za sprawą mojej córki  która postanowiła go trochę ulepszyć gdyż według niej był za bury .

wtorek, 14 sierpnia 2012

BLOGOWE ODWIEDZINY

Dziś mijają trzy tygodnie odkąd zaczęłam pisanie bloga ; przez te dni zwiedziłam trochę Polski w innych blogach , mogłam podpatrzeć codzienne nieraz niełatwe  życie ludzi których nigdy bym nie miała okazji poznać, a którzy mają swoje pasje i nie strzegą ich zazdrośnie tylko chcą się dzielić z innymi co w dzisiejszych czasach  rzadkie.

Zakładając bloga przy pomocy córki tak naprawdę nigdy nie  miałam styczności z blogiem ,  jeśli nie liczyć książek które powstały na podstawie bloga , gdyż wolałam się trzymać z dala od internetu , ale przez te ostatnie dni zaczęłam to nadrabiać i na jednych potrafiłam  zasiedzieć się tyle że ciężko było mi się oderwać ,dopiero ból pleców  zmusił mnie do chwilowej przerwy, (jednak z książką łatwiej; można czytać w dogodniejszej pozycji) to jednak chcę powiedzieć (pisząc) że blog  Los Alpaqueros na który trafiłam jak bywa z przypadku, pokazał że jest doskonałym połączeniem ciekawej lektury ; pasji;  talentu  zresztą nie jednego , jak i pracy.

Z innych przypadków mam nadzieję trafiać na równie ciekawe blogi jak,  Zioła i inne  który  prowadzi przez krainę ziół i nie tylko ;Babaluda blog na którym  znalazłam pokrewne tematy a na który z chęcią będę zaglądała gdyż u nich jak i u mnie zwierzęta mają dożywocie dla mnie to ważne .

Wracam do moich ptasich pupili odkryłam wczoraj że wszystkie przepadają  za wędlinami ; co w przypadku pawi raczej dziwić nie może, gdyż w naturze żywią się małymi gryzoniami , żmijkami , ale kurki od większych po te mini rozmiarów ganiających się z kawałkami mięsiwa urocze, widać  że owady czy dżdżownica to za mało.
Jeszcze słowo o diamencie czyli bażancie diamentowym który jest jeszcze nie do końca wypierzony ale co tam zobaczcie sami .

sobota, 11 sierpnia 2012

ALEX


Alex i jego ulubione miejsce  do  obserwacji .

Dziś słowo o naszej zaniedbanej przez ostatnie czasy  papudze której nie poświęcamy już tyle czasu co kiedyś więc z racji dzisiejszej niepogody zrobiłam jej sesje zdjęciową której fragment zamieszczam.
Nowinki z zagrody ; Julek już bez piórek , trochę żal gdyż myślałam że dopiero jesienią  je zrzuci  ciekawe kiedy będą mu odrastać nowe?


czwartek, 9 sierpnia 2012

NOWI LOKATORZY



Ci malutcy na zdjęciu to nasz nowy przychówek który dziś bezproblemowo do nas dotarł a pozostałe fotografie dają obraz co wkrótce z nich wyrośnie ;  tym bardziej środkowa fotografia przedstawia koguta z tej samej hodowli z której pochodzą nasze maluchy.
Kury sułtańskie bo taka ich nazwa już z wyglądu kojarzą się Dżinami i tymi klimatami  co wyróżnia je wśród innych jest to że   rzadko można je spotkać  a jak  nasze maluchy będą  rosnąć będziecie mogli śledzić na blogu.

Starzy lokatorzy łypali dość nieprzychylnym wzrokiem na nowych ,więc zapobiegliwie maluchy będą rezydować w innym miejscu żeby nie kusić losu jedynie nasza Posypka (kurka o której wcześniej pisałam)
pamiętała chyba jak ona była przeganiana przez innych i sama zaczęła im matkować choć jest niewiele starsza od nich.
Nasz biedny Julek pomału gubi swoją dumę i widać oraz słychać że jest mu niewesoło , prawie nie wychodzi z kurnika a jak już wyjdzie do widać że z żalem patrzy jak zbieramy z ziemi jego pióra i jeszcze jęki takie smętne z siebie wydaje , no ale takie są prawa  natury .
Z kolei  bażanty które do niedawna nie lubiły wystawiać się na widok publiczny. gdyż wszystkie dopadło wypierzanie i wyglądały nieciekawie to  teraz obrosły w nowe piórka i chętnie wychodzą na słoneczko , skąd to znamy?
A na mnie zerkają pierwsze jabłka którym się już na drzewie nie chciało wisieć i po pozbieraniu zrobiło się wiadro , sąsiadka dorzuciła drugie wiadro i myślę co z tym zrobić bo przecież nie wyrzucę  a tu słoneczko za oknem  a w domu wielkie obieranie ; ale nie ja jedna tak mam a więc nożyk w rękę i do boju.

środa, 8 sierpnia 2012

Z MOTYKĄ NA KSIĘŻYC???

W głowie już od dawna według planu czyli na chybił trafił wszystkie w liczbie pięciu wolier które mają powstać do końca września już są , teraz wystarczy to urzeczywistnić co nie jest takie proste i nie chodzi tu o finansową stronę tego przedsięwzięcia ,choć koszty  małe na pewno nie będą ,ale dziś uświadomiłam sobie że stracę swój ogród.
Zbierając jabłka na dzisiejszą szarlotkę przyszło olśnienie gdzie to wszystko upcham , gdzie postawie szklarnie za którą rok temu się najeżdziłam bo chciałam mieć warzywa ekologiczne  gdzie posadzę moje krzewy borówek, truskawek, porzeczek?? dziś z mocą obucha do mnie to dotarło i przeraziło że oto nasz niewielki ogródek będziemy dzielić może na zawsze z naszymi ptakami .
Po starym niech przyjdzie nowe .

Jakby to nie brzmiało to  moje ptaszyska były inspiracją aby ponad dwa tygodnie temu zacząć pisać bloga i nauczyć się pomału komputera i tej czarnej magi z tym związanej ale pomału ,pomału.
Póki co trzeba zacząć się rozglądać za wytrzymałymi siatkami aby posłużyły parę lat jak i za dobrze wysuszonym drzewem aby zrobić solidne domki dla ptasich mieszkańców oraz pomyśleć nad jakimiś wytrzymałymi krzewami  żeby dawały cień jak trochę ozdabiały im mini ogródeczki.

Dziś w odniesieniu do tytułu posta gdzie występuje księżyc a że jest on srebrny to przyszła kolej na bażanta srebrnego zwanego Winetou  który jest jednym z największych bażantów a zarazem największych gentelmenów z całego grona. Jest jeszcze młody jeszcze ma parę brązowych piórek które  gdy znikną już niebawem dadzą mu piękny biało grafitowy wygląd a i ogon będzie bardziej okazały.



poniedziałek, 6 sierpnia 2012

JULEK I RYCERZE

Nasz piękny Julek zaczął się sypać czyli tracić pióra jak tak dalej pójdzie w niedługim czasie po takim widoku jak wyżej zostaną przez dłuższy czas wspomnienia a póki co od rana po parę godzin dziennie paraduje w pełnym rynsztunku przed Mają na której te wysiłki wrażenia nie robią.
Przy okazji  podrzucę filmik z popisami nie tylko godowymi  ale również  wokalnymi Julka.
Wczoraj podczas naszej dłuższej nieobecności nieznana jeszcze grupka buntowników zaczęła  kopać wielką dziurę pod siatką która miała umożliwić im ucieczkę no właśnie dokąd? to łobuzy!!! kto im dał cynk że chata wolna może jeżyki które od lat mają gniazdko pod naszym dachem kto wie?
Co dotyczy Niedzieli jak wspomniałam zeszła nam wczoraj na rycersko  co  pozwoliło choć trochę zatopić się w tym klimacie jak że innym od dzisiejszego życia.
Z miesiąc temu na innej imprezie dotyczącej rękodzieła poznaliśmy Panią Anię która zajmuje się szyciem i rekonstrukcją strojów historycznych i to ona dała nam namiary na wczorajszy turniej rycerski jednocześnie była współorganizatorem tej imprezy jak zapewne autorką wielu strojów które można było podziwiać .
Jeszcze spotkaliśmy też znajomego pana Grzesia który ma swoją pracownie rękodzieła a u którego zakupiliśmy parę fajnych rzeczy a przy okazji zapowiada się na współpracę gdyż złożyliśmy u niego zamówienie na miecze tarcze oszczepy które będą potrzebne do naszej wypożyczalni na karnawał.
Patrząc wczoraj na całe rodziny którym sprawia autentyczną radość móc przebrać się w te historyczne nie zawsze wygodne i ciężkie zbroje ; suknie  nawet dzieci poprzebierane 'te namioty  robiły spore wrażenie dla  jednych jest to odskocznia od codzienności dla innych styl życia jak i na pewno WIELKA PASJA tak więc chylę czoła. (też bym tak chciała).
Ale przynajmniej zakupiłam parę rekwizytów znów do wypożyczalni .
Poniżej trochę fotek


 Dzieła Pana Grzesia:



niedziela, 5 sierpnia 2012

TRZEJ TENORZY

Niedzielny poranek rozpoczął się dość wcześnie i nagle za sprawą tych trzech tenorów którzy dziś głośnym i chrapliwym pianiem zakomunikowali światu wstąpienie do grona kogucich młodzieńców.
Tak na to czekałam już były pojedyncze próby ale dziś ledwie słońce pokazało swoje oblicze to kompletnie mnie zaskoczyło i musiałam gnać do ogrodu szybko nazrywać trawy żeby je czymś zająć i przestały piać.
Z uwagi na sąsiadów którzy dziś chcieli dłużej pospać (niedziela) od  dziś młode koguciki śpią w kurniku nie zaś
na drzewie jak do tej pory.
Julek zaczął się sypać-o tym jutro;gdyż dbając o swoje dzieciaki jak i wykorzystać okazję na oderwanie się
od kuchennych obowiązków pojechaliśmy na turniej rycerski do Ogrodzieńca-o tym też jutro. Padam z nóg!!!

sobota, 4 sierpnia 2012

BANAN CZY LUTINO

No właśnie bażant bananowy lub lutino tak pod dwoma nazwami kryje się nasz KRZYWOŁAPEK  przyjżyjcie się jego łapce  i już wiadomo skąd takie imię, bez obaw nie jest po żadnych traumatycznych przeżyciach gdyż wiemy od hodowcy od którego został zakupiony że taki się urodził .

Z powodu tego niewielkiego defektu tylko on został  do sprzedania gdyż nie było na niego chętnych ; mam nadzieję że wiosną doczekamy się jego potomstwa gdyż jest jeszcze PANI krzywołapkowa  która będzie przedstawiona na moim blogu z innymi bażantowymi damami z których każda reprezentuje inny gatunek.
Po przedstawieniu PANÓW bażantów ciekawe czy będzie się łatwo domyślić która smiczka jest mu z natury przydzielona?
W świecie zwierząt natura dała większe fory gatunkowi męskiemu  , a już w świecie ptactwa wszelakiego to z pewnością fakt!!!.
Jeszcze krótkie wieści z zagrodowa ,z żalem lecz z  dwóch jajek z których w środę miały być małe pawie nic nie będzie po obdzwonieniu wszystkich którzy mają w tym temacie dużą wiedzę ,werdykt był jeden nic z tego ,dzisiejszym rankiem wyłupaliśmy rąbek jajkowej tajemnicy ,co w przypadku jednego jajka nie było trudne ,gdyż już na początku po zniesieniu było pęknięte i choć inni kiwali przecząco głowami , my niesieni  swoją wiarą że się da te jajo pęknięte uratować  posklejaliśmy i po cichu liczyliśmy że będzie małe pawiątko.

Tak więc zaczęliśmy oględziny od tego felernego jaja i okazało się że było zepsute   z drugim też trzeba było się rozprawić i okazało się że rezultat jest ten sam  ; szkoda ale było by bardziej przykro gdyby piskle było w środku martwe ; nadzieja jest dalej od pierwszego sierpnia gdy następne 3 jajka Mai trafiły do inkubatora trzymajcie kciuki proszę!!!

piątek, 3 sierpnia 2012

KACZY SZYK

Przedstawiam dziś moje kaczki i ich przyszłe siedlisko które trzeba będzie lada moment grodzić górą również z powodu latających drapieżników jak i innych lądowych stworzeń gustujących w potrawce z kaczki.
Te na razie niepozorne stworzenia wkrótce wyrosną na prawdziwe piękności szczególnie samiec,którego można odróżnić od samicy jedynie po kolorze dzioba jest czerwony(na pierwszym planie).
Co ciekawe one również śpią na drzewie , przynajmniej od czasu do czasu popatrzą sobie na innych z góry , a co!!!
Są jedynymi rezydentami w naszej zagrodzie którzy zachowują się odwrotnie niż inni: pada deszcz kaczki  z zadowolenia machają kuperkami i brodzą w kałuży gdy reszta lokatorów cieszy się z dachu nad głową znów  gdy innym  przez większość dnia zajmują konflikty i objadanie się do granic możliwości co widać wieczorem po pokażnym wybrzuszeniu poniżej gardła; kaczuszki zaczynają ucztę o zmroku mają swoje romantyczne kolacyjki w towarzystwie  księżyca i z oprawą muzyczną którą zapewniają świerszcze(była żaba w oczku ale się zmyła).
Poniżej zamieszę fotkę która pokaże jak moje kaczki będą wyglądać już nie długo  a w między czasie będę te przemiany pokazywać.

Jeszcze wieści z inkubatora 30 dzień czekamy chyba porażka !!!

czwartek, 2 sierpnia 2012

Drzwi na świat

W związku z ciągnącym się latami remontem naszej ludzkiej siedziby (domu) przyszła pora na wymianę liczących ponad 80 lat drzwi i pomyślałam sobie że chciałabym uchylić przed tymi którzy wchodzą na mojego bloga moje wirtualne drzwi i napisać coś o sobie ;jakoś się przedstawić.
Rok temu skończyłam czterdziestkę i zamiast wyprawić huczną imprezę miałam życzenie od siebie dla siebie aby spotkało mnie coś co oderwie mnie od codziennej niekiedy fajnej ale jednak rutyny(dzieci trójka i ten sam od dwudziestu lat mąż .) no i zaczęło się dziać .
Jako z wyboru tzw. kura domowa moje życie ograniczało się do standardu innych kurek udomowionych ;były lata gdzie szukałam poklasku w oczach teściowej lata gdy chciałam być super kucharką (wtedy nie było to takie modne) no i moje domostwo gdzie przez lata się urządzało gdyż czasem trzeba było a to ściany burzyć a to podłogi znów nie takie itp.aż pomału dochodziłam do ściany jak to wszystko? tylko tyle? Czas odmierzały szkoły dzieci ; święta te marketowe z dwu miesięcznym wyprzedzeniem' lekiem krótkotrwałym były książki w szczególności te podróżnicze Halika;Kingi Choszcz;Kuki Gallmann  itp.kończąc na Karen Blixen.;a szczególnie - jej początku w książce Miałam w Afryce farmę-kto by nie chciał.
Wracając do urodzin i życzenia  pewnego dnia w naszej lokalnej gazecie było ogłoszenie dotyczące odsprzedania wypożyczalni strojów karnawałowych i wiedziałam że to jest to co mnie wyzwoli z rutyny i da mi napęd na przyszłość chociaż trzeba było kombinować i pożyczać aby zapłacić za stroje i dokupić inne było warto może nie jeszcze finansowo , ale zadowolenie dzieciaków i ich rodziców sprawiało że znów dostałam power na przyszłość.' chociaż bałam się czy podołam.
W końcu przyszedł maj a wraz z nim Maja pawica która dała początek naszej hodowli w pozytywnym znaczeniu gdyż wszyscy mają dożywocie zapewnione , już na jesień mam w planie postawić w ogrodzie więcej wolier tak aby każda odmiana bażantów była osobno bo teraz są jeszcze młode i nie w głowie im amory.i aby każdy mógł przyjść usiąść na ławeczce i pooglądać.(już przychodzą nieśmiało).
Tak więc stojąc u progu następnych urodzin nie chciałam tego publicznie pisać ale w myśl że PRAWDA NAS WYZWOLI to pragnęłabym żeby ten blog z takim dziwnym tytułem był takim okienkiem do poznania ludzi z którymi mogłabym siąść w moim wirtualnym ogródku , napić się dobrej kawy i podzielić się radościami  czy smutkami; jeśli choć trochę was to interesuje dajcie znać bo sama wątpię czy to kogoś obchodzi  w dzisiejszych czasach;wczoraj zalogowałam się na Faceboocka ale okazało się że trzeba tam mieć znajomych ,których nie mam trudno, przygodę z  komputerem dopiero zaczęłam od mojego zeszłotygodniowego wpisu a więc tępo pisania ślimacze,'
DZISIAJ W DALSZYM CIĄGU CZEKAMY NA WYKLUCIE będzie co ma być.
Lepiej  się czuję naprawdę że napisałam coś o sobie a teraz czas na kolację i na powtórkę kolejny raz filmu Dziewczyny z kalendarza swoją drogą chciałabym mieć takie koleżanki  powierniczki bez zawiści może tam jesteście napiszcie?.
 Bez obaw na pierwszym planie w moim blogu będzie moja zagroda ze swoimi lokatorami i ich perypetiami ,a i u mnie jak będzie się działo to dam znać.

środa, 1 sierpnia 2012

MIĘDZY ZŁOŚCIĄ A RADOŚCIĄ

Miał być przełomowy dla mnie dzień  bo oto po 28 dniach doglądania i obracania ;jaj  w dalszym ciągu nic się nie dzieje  i co gorsza  może nic się teraz nie wykluje pomimo naszych starań ; będziemy czekać do jutra  my nasze dzieci i ich znajomi z okolicy  nasi  znajomi sąsiedzi którzy widzieli i słyszeli jak przybywali nowi lokatorzy w szczególności paw do cichutkich nie należy.
Dziś jeszcze ulokowaliśmy w inkubatorze  pozostałe 3 jaja którymi Maja nas zaszczyciła w ubiegłym tygodniu i znów będziemy czekać do końca sierpnia.
Dziś w wiadomościach zagrodowych miały się zaprezentować kaczuszki mandarynki ale uciekały z planu zdjęciowego to trafiło na sebrytki jak już pisałam prawdopodobnie najmniejsze kurki które przynajmniej moje pierwsze wszczynają drobiowe wojenki lawirując miedzy łapami większych sprytnie potrafią im porwać lepsze kąski z dzioba i zaczyna się pogoń za złodziejami szczególnie dają się we znaki Mai .
Popołudniem zaczynają się wstępne próby piania , które  sprawiają nam wielką radość i irytację naszego psa do którego to nowość i jeszcze jedna ciekawostka te małe rycerzyki (jeszcze też bezimienne) lubią spać na czubku 4 metrowej choinki wyglądającej  jak wyrośnięte bonsai która znajduje się w wolierze .
Sebrytki trzymają sztamę z równie małymi kurkami rasy Chabo i z nimi tworzą urodzą kompozycje nadrzewną.


wtorek, 31 lipca 2012

BAŻANCI ZORRO

Ten niewątpliwie najbardziej utytułowany z wszystkich ras, gdyż w dopisku ma królewski i chyba coś jest na rzeczy jest jednym z większych bażantów, wydaje swoiste odgłosy raczej przyjemne dla ucha.
Jeszcze jest bezimienny może jakieś propozycje?
Według wszystkich wyczytanych obliczeń jutro powinno coś się wykluć z naszych 2 jaj a czy będą małe pawiątka to zobaczymy ; wszystko prawie przygotowane jak wyprawka dla dziecka tylko zamiast łóżeczka kartonik z żaróweczką tzw. kwoką która ma im zapewnić namiastkę matczynego ciepełka.
Miało być z humorem ale pisząc dziś dochodzi do mnie że się boję pomimo że jestem mamą trójki dzieci.  To czekam w napięciu na pierwsze pęknięcie jajka; swoją drogą co było pierwsze JAJKO CZ KURA? 
Są różni pasjonaci i hobbyści  jedni mają rybki,  inni kotka, w innym domu rządzi pies, ale chyba każdy uśmiechnie się pod nosem jak nieraz wiele radości potrafią dać nasi pupile , u nas rządził do niedawna 
Alex [papuga aleksandrietta obrożna] ,która ma około czterech lat z czego z nami jest prawie dwa .
Wcześniej miał prawdopodobnie nieciekawą przeszłość gdyż każde zbliżenie się do klatki powodowało atak paniki. Żeby go wziąść na rękę trzeba było założyć grubą rękawice bo potrafił dzióbem zranić rękę dość mocno ,a teraz można go sobie dać na ramie i ucha nie uszkodzi.
Uwielbia siedzieć w oknie  najlepiej na kaktusie i przyprawiać nas w pulsującą irytację testując na nas całą gamę swych dźwięków od typowych papuzich po przypominających gumową zabawkę dziecięcą,
Jeśli kogoś to zainteresowało to proszę trzymać kciuki za jutrzejszy dzień żeby się udało gdyż miało dotrzeć dzisiaj urządzenie o nazwie RT 2C które jest termoregulatorem i miało zapewnić maluchom stałą temperature
'okazało się że w najlepszym razie dotrze w czwartek i trzeba zrobić wszystko żeby ich nie przegrzać i nie wychłodzić a teraz pora się zbierać bo od codziennych ludzkich rytuałów i obowiązków uciec nie sposób.  




poniedziałek, 30 lipca 2012

Zastanawiam się po jakie licho coś piszę w dodatku o moich ptaszyskach bo ani ciekawy temat jak np. podróże moda czy wariacje kulinarne chociaż nieraz miałabym ochotę rzucić to wszystko i móc napisać np. pojechałam do Afryki i będę teraz pisała o takich cudach i zwierzętach jakich większość z nas zna tylko z ekranu komputera lub telewizora no jest jeżeli chodzi o zwierzęta to jest jeszcze ZOO.
No więc wracając do tematu  chciałabym aby mój blog był  niewielkim okienkiem dla tych którzy nie mogą  posiadać pawi ; kurek;bażantów;kaczek-mandarynek, a chcieliby poczytać o perypetiach i nie tylko  z nimi związanych to serdecznie zapraszam do mojej wirtualnej zagrody miłośników zwierząt pasjonatów ,którzy w potrzebie coś doradzą jak i rodziców z dziećmi ,które zamiast bajki poczytają o przygodach Posypki i innych .
Dziś na ekranie komputera chcę przedstawić Maciusia jakby nie było naszego Pierwszego bażanta  który dwa miesiące temu wyglądał nieciekawie z powodu  wypierzania i nie wiem czy ze wstydu że taki nieatrakcyjny  prawie wcale do wieczora nie wychodził na podwórze dopiero o zmierzchu jak zjawa
.wychodził ze swojej komnaty [czytaj szopki].
Na tle innych bażantów jest bardzo spokojny to znaczy nie wszczyna bijatyk jak inni   za to świruje swoim przenikliwym wzrokiem wszystkich  by w razie zawieruchy skoczyć na najwyższą grzęde  ;jeśli chce się go złapać trzeba liczyć się z oporem nie tylko ostrych pazurków ale też lekko haczykowatego dzioba który w zetknięciu z palcem lub inną częścią ciała daje  efekt uczucia jakby klamerkę przyszczypnąć palec.
OTO MACIUŚ:


niedziela, 29 lipca 2012

Na początek zamieszczam fotkę Admirała o którego dyktatorskich zapędach względem swojej połowicy już informowałam  imię dla niego wzięło się z charakterystycznego żołnierskiego chodu zresztą kiedyś jak się da to nagram filmik.
Nie jestem jakąś nawiedzoną fanatyczką zwierząt tylko pomału staram się zagłębić wiedzę i pozyskać doświadczenie na temat pawi od których wszystko się zaczęło kurek ozdobnych i bażantów.
Daje mi to odskocznie od codzienności gdy byłam dzieckiem lata temu moi dziadkowie mieli zawsze kilka kurek do niektórych bardzo się przywiązywałam i nadawałam im imiona których znaczenia wcześniej nie rozumiałam np żółtodziób dżentelmen wtedy leciało więcej westernów i angielskich filmów.
Niestety wtedy nie miałam wpływu na zakończenie żywota moich kurzych towarzyszy zabaw z dzieciństwa  a wiadomo jakie było ale teraz jestem bardzo dorosła więc moje ptaszyska dożywocie mają zapewnione.
Dziś okazało się że sebrytki  prawdopodobnie najmniejsze kurki nie są kurką i kogucikiem tylko dwoma kogutami gdyż parę dni temu  zaczął piać ochryple szary kogucik jeszcze bez imienny a dziś zapiał brązowy który rano był jeszcze kurką jak przy zakupie zapewniał nas doświadczony hodowca.
Zresztą z niepokojem oczekuję środy i  tego czy wylęgną się nasze pierwsze dwa pawie czy wszystko będzie ok  dziś już jajek w inkubatorze się nie obraca tylko spryskuje aż do wyklucia letnią wodą i trzeba czekać.
No to czekamy.
.

środa, 25 lipca 2012

W oczekiwaniu na następnego potomka Mai i Julka na razie w postaci jaja chciałabym przedstawić innych aktorów mojego [teatrzyku] a więc na szerszą uwagę zasługują  cudaczne kurki jedwabiste  .
Z racji swojego niecodziennego wyglądu jak na kurę nie mają piór tylko puch wyróżniają się również zachowaniem a więc wszędzie są pierwsze do wszystkiego i za nic mają innych tymczasowych współlokatorów.
Jest jeden kogucik któremu towarzyszą trzy kurze damy dwie śnieżynki i jedna ruda tak więc w przyszłości na nudę narzekać chyba nie będzie.
Z kurnika doszły wieści że następne jajo wylądowało w gnieździe i Maja może się skupić na rytualnym dokuczaniu i dziobaniu innych .
Poniżej zamieszczam fotkę mojej kurki.


wtorek, 24 lipca 2012

.

24.07
Za tydzień jak dobrze pójdzie a myślę że tak to zostanę mamą dwóch małych pawi które mają się wykluć.Jajka niestety są w inkubatorze który musieliśmy pospiesznie zakupić gdyż mama przyszłych pisklaków MAJA nie wykazała się instynktem macierzyńskim , za to w sobotę i wczoraj znów zniosła nowe jajka które poczekają na inne jeszcze rodzeństwo.Trzy miesiące temu do naszej rodziny dołączyła z przewrotności losu samica pawia Maja a już na drugi dzień postaraliśmy się o partnera dla niej pięknego czteroletniego Julka. W niedługim czasie dołączyły do nich inne osobliwości jak bażant złocisty Maciuś z  żoną jak to u ptaków niepozorną[samce ładnie wybarwione] która inne prześladuje poza tym są inne bażanty które trwają w szorstkiej przyjażni jak bażant łowny zwany Admirałem straszny z niego zadzior już sam wygląd ma lekko demoniczny swoją połowice nieżle zmaltretował to taki bażanci damski bokser teraz są w seperacji.Są jeszcze inne bażanty z wyrazistą osobowoscią które zostawie na inne dni lata ale muszę wspomnieć o mojej pupilce Posypce jest to kurka rasy białoczub holenaerski już sama nazwa wyjaśnia jej wygląd zresztą bardzo uroczy.Posypkę kupiliśmy samą gdyż trudno było określić czy to będzie kurka czy kogucik teraz wiemy że to ona więc od ponad tygodnia ma narazie kolegę zobaczymy czy coś się z tego wykluje.Póki była sama była przeganiana przez innych członków naszej zagrody wiec przebywała z nami w ogrodzie a nocowała w domu i przez te dwa tygodnie bardzo się do nas przywiązała wchodzę do woliery to wyciagam ręke to na nią wskakuje jak się ją  przywoła to reaguje na swoje imie ,zobaczymy co dalej.