piątek, 16 sierpnia 2013

JABŁKO Z PARCHEM , ORAZ JAK ZOSTAŁAM HISZPANKĄ


Powyższe jabłko jest bez skazy , kupione w sklepie  , jest wręcz idealne, a te obok, mniejsze z widocznym felerem po mojemu z parchem.

Post nie będzie o jabłkach , lecz o moim blogu.

Dość już długo po świecie chodzę, by wiedzieć że, nikt się jeszcze taki nie urodził, co by wszystkim pasował , w życiu mam różne sytuacje, też wiele osób niczym muchy natrętne, na nerwy mi działają , działały i pewnie będą dalej działać , ale to ja decyduje w jakim stopniu mam z nimi kontakt , jak kogoś nie lubię to nie szukam jego towarzystwa , nie bawię się w fałszywą znajomość szkoda czasu , i życia , ci co mnie znają w realu wiedzą że to prawda.

Jednak blog to nie real, tu  bywa dżungla , gdzie nie mamy pojęcia czy nas wąż, nie ukąsi , czy pająk jadowity na głowę nam nie spadnie , w tym miejscu, jesteśmy zdani tylko, na siebie, na nasz tekst, nasze zdjęcia , robótki , oraz na naszą intuicję .
Wchodząc tutaj do tego miejsca ponad rok temu, nie miałam pojęcia czego się spodziewać , można powiedzieć, że poszłam na żywioł , jednak ten czas nie był stracony , zważywszy na to, że poznałam wiele ciekawych i pozytywnych osób , a i dla mnie ten skrawek bloga jest moją odskocznią , choćby nie raz od codzienności .

Nie jestem z natury konfliktową osobą , szkoda mi moich nerwów, co nie znaczy , że pozwalam sobie wskakiwać na głowę i jeszcze krzesło podstawię , aby było łatwiej wejść , nic z tego.

Dlatego apeluję do osoby, lub osób,którym tak przeszkadza mój blog, moja dramatyczna ortografia , czy jeszcze coś innego , niech tu nie zaglądają , nie ma przymusu , a jeśli lubią kogoś krytykować , to może niech to zrobią , ale nie jako anonim.
Taką krytykę rozumiem jak ktoś się przedstawi i napisze że to czy tamto  , a nie poszczekać jak pies za płotem , ludzie myślą , że internet daje , zupełną anonimowość , są  różne dojścia , gdzie można to zweryfikować , tylko po co.

Nie mam całego dnia, na pisanie bloga, na weryfikację , poprawianie ,z pewnością  moje, teksty nie są pisane  idealną polszczyzną  , nigdy nie ukrywałam że mieszkam na Śląsku, a jak wiadomo mamy swoją gwarę , ba większość regionów takową posiada , co więcej z mojego miasta pochodzi profesor Miodek , ale to nic nie ma wspólnego z moim blogiem.

Mój blog nie aspiruje do bloga o poprawnej polszczyźnie , czy mowie polskiej, nie piszę tu wierszy , to jest mój skrawek , gdzie piszę o swoim życiu , i jak będę chciała to napiszę gwarą Śląską i mało kto wtedy zrozumie, o czym napisałam .

Jak już jestem przy gwarze  to , napiszę o moich pierwszych prawie dorosłych wakacjach, na które ,pojechałam z koleżanką , nad jezioro centralna polska , no dobra miejscowość Licheń , bazyliki jeszcze nie było , choć już wtedy było to miejsce pielgrzymek , kwaterę mieliśmy u pani Stasiakowej , wtedy już była starszą panią , więc nie wiem czy jeszcze żyje , piękny był nasz wiek 17-lat skończone , właśnie na te wakacje przy miśkach tyrałam .
Wakacje nasze trwały tydzień , co gorsza nasze rodziny myślały że wędrujemy z pielgrzymką na Jasną Górę , trochę się zgadzało bo w świętym miejscu byliśmy ino , nie na pielgrzymce.

Ale spokojnie byłyśmy grzecznymi  dziewczynkami , prócz tego gospodyni nas krótko trzymała , o 20 musiałyśmy być na kwaterze , a w dzień byłyśmy nad jeziorem , w takim miejscu , gdzie woda była ciepła , gdyż pochodziła z elektrowni wtedy Konin , trochę, tam kapałyśmy się , choć cud że nie potopiliśmy się , gdyż do dziś kiepsko pływam , ale do czego zmierzam.

Wiadomo że jak dwie samotne dziewczyny to na towarzystwo chłopców mogą liczyć , nie piszę mężczyzn , bo byli w naszym wieku , koleżanka pochodziła z innej miejscowości niż ja , gdzie tam dopiero gwary Śląskiej się używa , więc biedni chłopcy pojęcia nie mieli o czym myśmy dyskutowali , padło nawet takie pytanie ..po jakiemu mówimy , a koleżanka po hiszpańsku , i tak zostałyśmy  nazwane hiszpankami , a gwara nie musi dzielić , lecz może i łączyć ludzi.

Za rok znów jako dorosłe bo już, 18-letnie kobiety tam, spędziłyśmy wakacje już oficjalnie i łatka hiszpanek nam dalej towarzyszyła .

A to że byłam grzeczną dziewczynką , niech świadczy fakt , że jako 19-latka zabrałam tam mojego chłopaka , który został po pewnym czasie moim mężem i jest u mojego boku już , 21lat.

Może i mój blog , jest jak te jabłko z parchem , i dobrze  bo jest z mojego drzewa , i smak ma dużo lepszy niż ten kupny , więc nie będę się tu naginała , wedle czyjegoś gustu , nie muszę się mieścić w kanonach jakichkolwiek , nikt mi nie będzie mówił , ględził co mam robić , jak pisać , nie będę udawała kogoś kim nie jestem.
A jestem zwykłą babą , mamą , żoną , bywam zołzą , czasem dziołchą lub dziewczynką , nie mam studiów, fakultetów, tytułów profesorskich , więc jak ktoś tu szukać pisaniny wyższych lotów to katalogi z takowymi blogami  czekają :)

Więcej do tematu wracać nie zamierzam, nie po to tu jestem by nerwy tracić a komentarze z jadem będę usuwała , mój blog moje prawo , koniec kropka.

Jak kto ciekawy gdzie taki komentarz znajdzie to, niech podąża za wskazówką i niech szuka,  na mojej topliście  która znajduje się , w prawym górnym rogu ,  tam w komentarzach sobie  pogrzebać proszę :) oczywiście jak do tego miejsca doczytał , gdyż mojego bloga CZYTAĆ SIĘ NIE DA .
Wcześniej takowy wpis, pojawił się na blogu .



czwartek, 15 sierpnia 2013

REKLAMA , JEST WSZĘDZIE .......

 Nie ma dnia , aby się z nią nie spotkać , jak nam w oczy nie zagląda , to dociera do naszych uszu , niemal nie da się przed nią uciec , dopada nas nawet  w naszej twierdzy i ostoi , jaką jest nasz dom , mieszkanie ....a co to takiego , oczywiście wszechobecna  reklama .
To dzięki niej  właśnie świadomie lub nieświadomie  sugerujemy się zakupując przeróżne produkty to  , ona we większości steruje naszymi wyborami  , potrafi sprawić że coś staje się pożądane , modne , a coś  odchodzi do lamusa .

Od wielu lat chyba z 12 , nie posiadam telewizji z własnego wyboru , telewizor w domu oczywiście jest , ale po to aby oglądać filmy na DVD , takie jakie ja lubię , a nie takie które ktoś mi wybierze , dzięki temu reklama z telewizyjnego okienka do mnie nie zaglądała , choć z radia i z licznej prasy która  jest codzienną  lekturą , lub była bo teraz to i prasa jest w necie.

Jako gospodyni  domowa , parę lat wstecz  doświadczyłam tego , że jestem staroświecka , gdyż płyn do naczyń który wtedy używałam  a zwał się Ludwik , nie był na topie , i według moje znajomej powinnam czym prędzej  zakupić sobie taki , który teraz reklamują , bo ten mój kojarzy jej się z  komuną , choć mnie akurat  z dzieciństwem .

Moje dzieci są już wychowane  na reklamach , i nic się na to nie poradzi , bluzka z której córka była zadowolona dwa miesiące temu , dziś leży na dnie półki ...bo niemodna ....

W karnawale  wraz z innymi mamusiami , wiele  rozmów przy okazji wypożyczenia strojów na pierwsze szkolne lub przedszkolne bale dotyczyło tego co dzieciakom wmawia telewizja , reklamy , bo zamiast  małej słodkiej księżniczki na balu , były Monster coś tam , wampirzyce , odpowiednio ucharakteryzowane , że po latach na zdjęciu próżno szukać   słodkiej Zosi , czy Ali .
I mamy z  rezygnacją nie raz , wybierały strój , który niekoniecznie nawet dziecięciu się podobał , ale był modny  ,  wiem o czym piszę bo z trudem moją ośmiolatkę od tego, by tej mrocznej  modzie nie uległa odwlekłam  .

Widzicie zdjęcia tych grilli ,  mam je, dzięki moim dwóm furtką , tam wciskane są różne reklamy z marketów , sprzedaży węgla , i innych  produktów , które są wręcz niezbędne , nie da się z tym walczyć , nie raz wychodziłam do ludzi którzy te ulotki roznoszą , że nie chcę aby mi zapychali tym skrzynkę pocztową , nic to nie dało , mają roznieś i tyle , a  choć to mój płot nie mam nic do gadania .
Wczoraj ta ulotka ze zdjęcia na gumeczce wraz z trzema innymi właśnie  wdzięcznie panoszyła się na słupach od furtek , chciałam wyrzucić do makulatury , którą pieczołowicie  zbieramy , ale zobaczyłam ten bajerancki grill ,  który ma wbudowaną wędzarnię , piec chlebowy no wszystko  co by mi się przydało więc ,  póki  męża nie było , już w ogrodzie znalazłam na niego stosowne miejsce , teraz wystarczyło  omotać to znaczy , zareklamować małżonkowi te cudo , wraz z wizją wędzonych szynek ,  domowego chleba  , który będę wypiekała w tym piecu .
Małżonek  już  przez moje słowa chyba poczuł zapach domowego chleba , bo wziął ulotkę do ręki i zadzwonił , mogłam ja , ale czułam że po drugiej stronie telefonu będzie mężczyzna , więc facet z facetem w technicznych sprawach lepiej się dogada , i tak było , wszystko ładnie pięknie , aż doszło do ceny ....jej  nie napiszę , ale  dla nas zaporowa .

Do czego zmierzam , wczoraj rano o takim ustrojstwie ani nie myślałam  , dzięki  temu że ktoś mi do płotu podpiął taką ofertę , zaczęłam o tym myśleć , zaraziłam tym męża , i  dziś  już myślimy o tym aby sami za rok spróbować postawić takie coś w ogrodzie , my zyskamy  wędzarnię , piec chlebowy , grill , a zaoszczędzimy  pieniądze .
Od reklamy uciec się nie da , czuję że to temat rzeka więc z pewnością nie raz go jeszcze poruszę , choć w innym kontekście .

Miłego wieczoru jak zwykle życzę :)
Ilona


Jeszcze  muszę się pokajać .... chodzi o Candy , pominęłam , dwie uczestniczki , ZAPACH PIWONII I CIUMCIAWIĘ , jest mi wstyd i przykro , w ramach przeprosin  coś postaram się szczególnego przygotować i wysłać dziewczyną , jednakże Ciumciawię proszę o adres na pocztę , a z Piwonią  mamy swoje dojścia .
Za ten fatalny błąd przepraszam :))

środa, 14 sierpnia 2013

ZROBIŁAM TO :) , CZYLI ZMIANY , ZMIANY ...




 Zrobiłam to , co to każdy widzi , nie ma już małej zagrody ,czułam się już jak bym nadawała z Domku na prerii , słodkie by było , jakbym miała naście lat .
Wymyślałam różne nazwy , ale stwierdziłam , że każda dotyczy zawsze czegoś , i znów po jakimś czasie zacznie mnie uwierać , wiec blog nosi moją nazwę ,czyli nazywa się tak jak ja , bo od tego uciekać nie będę  i w końcu ja tu piszę,  a nie jakieś śliwki w kompocie , czy dom na kurzej stopce :))

Może ktoś być zawiedziony tą zmianą , ale zawsze podpisywałam się imieniem prawdziwym ,
nazwisko też było widoczne więc ściemy nie było , ale czułam że wcześniejsza nazwa musi ulec zmianie , w jakiś sposób mnie ogranicza , to tak jakby ktoś miał bloga szydełko moja pasja , a pisałby o nurkowaniu .....zwierzaki też będą dalej lecz w ograniczonej częstotliwości występowania .
Najważniejsze że to ja się dobrze czuję z tą zmianą , goście są ważni , ale to gospodarz jest  najważniejszy  i tego się będę trzymała .

Bardzo się przywiązuję do ludzi których spotykam ,  miejsc , że zamiast pakować torby i jechać w góry na żywioł   , przełożyliśmy wyjazd o tydzień , nie potrafię się  przełamać w sobie i szukać kwatery w innym miejscu , oglądałam różne oferty w necie ,wszystko szykownie wygląda , ale cóż sentyment do Pienin , do Hanki jest mocno zakorzeniony .

Babcia z tej okazji , że zostajemy zrobiła kwaśnicę , choć po naszemu to jest kapuśniak , z naszej kapusty ukiszonej co w wielkim garncu stoi od października w piwnicy , przynajmniej dziś nie musiałam w garach mieszać :))
Dla tych jeszcze nie wtajemniczonych w bloga , babunia nasza nie lubi jak gdziekolwiek , wyjeżdżamy poza  naszą miejscowość ,  i zawsze takie zdanie pada , bo jak coś Wam się stanie ??...wiem że to troska , ale ja nie będę niewolnikiem jej strachu  o nas , bo co to za życie , tym bardziej że babinka nasza za młodu to się najeździła  po Polsce i  trochę świata tego zagranicznego  też zobaczyła , a ja co , jeszcze noga poza granice kraju mi nie wyszła , nie licząc kładki na Dunajcu  i przejścia po niej  na Słowację, taka jestem światowa :)))

Ale poczekajcie wkrótce to się zmieni ,  i mam nadzieję że te zakładki  w nagłówku będą miały się czym zapełniać , jak już pisałam skupię się na jednym blogu , Ilonowo likwiduję , agroturystyka , jak co to tam tylko daję namiary na ciekawe miejsca , klub dyskusyjny blogownice , mamy razem z Panterką a że jeść jak stwierdziła  Panterka nie woła to też zostaje , może na jesieni coś tam się ruszy .
A parę innych zmian na ten blog się szykuje są na razie w mojej głowie , ale mam nadzieję że wkrótce  tu je przeniosę .

Na zdjęciach , widać małżonka , i jaki rów wykopał wzdłuż domu , chodzi głównie o głębokość , aby odizolować fundamenty , sąsiad mu towarzyszył , ale nie jako pomoc , lecz z obawy czy nam się dom nie zawali i przy okazji  jego domu nie uszkodzi .

Jak widać przedwojenny dom nie takie rzeczy przetrwa  , parę lat temu w ogrodzie jakiś niewybuch wykopaliśmy i sensacja była na całą ulicę bo saperzy przyjechali  po niego , ale za nim przyjechali przez dwa dni ogród zdobiły stosowne taśmy , które już wabiły ciekawych ludzi , i nasuwały przeróżne teorie co tam wykopali ? skarby ? nieboszczyka ? , bo najpierw przyjechała policja , zobaczyć co to za żelastwo jest w ziemi , a dopiero potem  sprawę do wojska  skierowali .
Ale według babcinych podań , na skraju , ogrodu , gdzieś pod moją mini szklarnią , jest bomba , co samolot zrzucił jakkolwiek to brzmi ponoć jest , nie ma komu sprawdzić choć  , kusiło mnie kiedyś ,tylko nie mam odwagi , myślę że ziarno prawdy w tym jest , gdyż nic tam nie chce rosnąć , była kiedyś jabłonka , kilka lat miała i gabaryty od posadzenia jej się nie zmieniły , potem była wiśnia też nie rosła , a teraz tam mam szklarnię , mąż przezornie nic tam nie kopał tylko mi jeszcze więcej ziemi nawiózł .
I co w tej szklarni , zioła rosną super , sałaty było dużo , ale w drugiej części szklarni , gdzie niby jakiś złom tkwi , nic nie rośnie , są tam ogórki , jeden lichy maluch , krzaki pomidorów różnych odmian , tylko koktajlowe obrodziły , bawole serce, malinówki , i moja nowość czarny książę nie.
Musiałabym mieć wykrywacz metalu , wtedy mogę  zrobić halo , aby mi to zabrali , ale tak  bez dowodu rzeczowego , tylko babci przekaz że coś tam spadło ?
Zobaczymy , może kiedyś się to sprawdzi :))

Miłego wieczoru życzę , Wszystkim , i bez obawy , jak wklepiecie , do komputera  moja mała zagroda i ja...... i tak tu traficie :))) 
Ilona


Wspomniany ogórek ...

wtorek, 13 sierpnia 2013

WRÓŻKA NA CANDY :)))


Ta dam :)))  Witajcie ,  dziękuję jeszcze raz za wszystkie życzenia urodzinowe , które napływają od Was z bloga , fejsa , poczty , w życiu tyle życzeń nie dostałam , zwykle jestem wygadana , a tu słów nie potrafię znaleźć  , wzruszenie chyba mało powiedziane , ale szczęśliwa  tak i to bardzo .
Wiem że powinnam teraz świętować ,świeczki na torcie gasić , chociaż nie, miejsca by na nim brakło , ale  tu nic z tego , kredens a raczej przywrócenie go do życia , opóźniło nam inne ważne prace i teraz nie mogę fochów strzelać i domagać się imprezy, na swoją cześć .
Chociaż prawda jest taka , że ani takich imprez nie urządzam , ani  nie lubię , wolę gdzieś wyjechać , póki co jeszcze myślę o górach , choć guzik z pętelką znalazłam , ale za rok  Paryż ,  taki spontan sobie zrobić ,  może  się uda na dwa dni wyskoczyć .

Wczoraj w głowie mając całą listę życzeń , wybrałam się nocą wraz mężem  do ogrodu , gdzie czekały przygotowane leżaki ,  na festiwal spadających gwiazd , ale  nic takiego nie wystąpiło , na niebie było ledwie  parę gwiazdek  i jakoś żadna nie zechciała spaść.

Ale za to popołudniu  nawiedziła nasze skromne progi , wróżka zamówiona do losowania rocznicowego , a kogo wylosowała ? zobaczcie sami :))

Od razu chcę przeprosić Małgosię , która dziś po południu na Candy się zapisała , niestety losowanie  odbyło się  trochę wcześniej i tego zgłoszenia  jeszcze nie było , a zapomniałam banerka skasować , więc Małgosiu , chętnie Ci wyślę trochę pawich piórek , tylko proszę o adres :))))

Dziękuję Wszystkim osobom które się zapisały na moje rocznicowe  Candy ,  bardzo zależało mi na nagraniu , aby nie było że coś tam , los tak zadecydował .


Pozdrowienia ślę dla Was serdeczne  :) 

Ilona



poniedziałek, 12 sierpnia 2013

NA OPAK :)

Wszystko na opak , chciało by się rzec ....czy może tak mój blog jest postrzegany ?

Zacznę od  podziękowań , za życzenia urodzinowe , które od Was otrzymałam , jest mi niezmiernie miło , za te wszystkie  miłe słowa ...DZIĘKUJĘ :)

Od dwóch ostatnich postów , próbowałam poruszyć , dwa różne tematy  , pierwszy to był  reklama, współpraca  na blogu , a drugi  to  różnica miedzy blogami  , która się pojawia , gdy bloger jest w tzw.średnim wieku ....
Moje urodziny , były taką refleksją do tego tekstu , jednakże  dyskusji na ten , ani wcześniejszy temat nie wywołałam .

Nawet powyższe zdjęcie , jest zrobione z przekory , od dłuższego czasu jak bumerang  , nachodzi mnie myśl , aby zmienić nazwę bloga ....dlaczego ? pomyślicie , wbrew pozorom , nasze życie  nie jest podporządkowane ptakom  , nie jesteśmy rolnikami , mieszkamy w mieście , a często dostaję na pocztę zapytania , dotyczącej  hodowli ptaków , zawsze w miarę możliwości i swojej wiedzy staram się odpowiadać rzeczowo , zdarzyło i się jednak , że ktoś  napisał mi że wprowadziłam go w błąd i naraziłam na stratę , gdyż  dostał jakiegoś bażanta  i mu uciekł .... a ja piszę ponoć że bażanty mam w zagrodzie ....nie wiedziałam , czy się śmiać czy płakać .
Z tego co wiem , w Google , mu wyszło jakieś zdjęcie bażanta , za siatką  i tym się sugerował , jakby coś poczytał to chyba z  kilkadziesiąt razy użyłam na blogu słowo WOLIERA , a jak ktoś nie wie co to jest ?  to z pewnością  moja wina .
Dostaję na pocztę zapytania , co robić bo kura  kuleje , zjada pióra , nie niesie się , celowo piszę o kurach , gdyż po jednej mojej radzie i podaniu nazwy na przypadłość  ptaka , dostałam odpowiedz , że się nie opłaci kupować lekarstwa , i kura zostanie ubita , bywa i tak .
Już się zastanawiałam czy numer telefonu nie podać , oczywiście  taki na kartę , wtedy będę wiedziała czy tracę czas  na rzeczywistą czyjąś potrzebę , czy  ktoś sobie żarty robi .

Wiem , że już nazwa jest przez wielu kojarzona , ale ona mnie wpędzi do ......kurnika a tego nie chcę , myślę o tym aby dać pierwszy człon Ilonowo , czyli Moja mała zagroda i ja ,  z tym że automatycznie Ilonowo przestaje istnieć , kurcze blade , już sama nie wiem co będzie dobrze .

Lubię iść do przodu , rozwijać się , nawet na blogu , a nie zaczynać się czuć jakbym klasę powtarzała , zatem coś wymyślę .

Mam dylemat nie ma co , małżonek  chciał mnie zabrać na taki romantyczny wypad w góry , wyjazd w czwartek , wczoraj dzwonimy do naszej Hanki , a ona ma rodzinę od dziś do końca tygodnia z Leszna , i klops , dwanaście  lat jeździmy w to samo miejsce , a tu czas pomyśleć o innym, wkrótce dzieci idą do szkoły , więc potrzeba się trochę , zrelaksować .
Jedziemy gdzieś koło Zakopanego , nie chcę zdawać się na staczy , w internecie dziś pogrzebałam , większość nastawiona na masówkę , ja potrzebuję spokoju , najlepiej gdzieś na uboczu , kameralnie ,  ,  więc jeśli ktoś zna , takie miejsce sprawdzone , niech mi da jakiś namiar , bo w ciemno nie widzi mi się jechać .

Do zobaczenia  jutro :)) oczywiście będzie  losowanie CANDY ROCZNICOWEGO , spróbuję to zrobić przy pomocy kamery , żeby potem nie było że .....








niedziela, 11 sierpnia 2013

40 PLUS

 Za chwilę znów będę o  rok  starsza to  z pewnością , mądrzejsza  tak myślę , bogatsza w kolejne przeżycia , doświadczenia  , pamiętam jak żegnałam swoje ostatnie ...naście , by z dumą przywitać ....ścia , potem nerwowo oczekiwałam ....ści , jakoś przebrnęłam do następnego ...ści , a prze mną  za parę lat  zacznie się  ....siąt....aż do końca  ...no chyba że 100 lat dożyję :)


Innych do podsumowań  , czy jakiegoś bilansu  życiowego skłania Nowy Rok ,  też dobry moment , u mnie  od  magicznej 40-tki , jest to data urodzin , jak weszłam w tak zwany wiek średni , wtedy sobie chyba dosadnie to uświadomiłam , jak wiele zależy ode mnie samej .
Wyrzuciłam dwa dni przed czterdziestką , moje stany depresyjno -melancholijne , plus czarnowidztwo , i  zaprosiłam do mojego wnętrza radość życia , cieszenia się tym co przynosi dzień , i to zaczęło działać ,   póki co działa do tej pory .

Nie będę opisywała dziś jakie zamierzenia udało mi się  osiągnąć , wszystko to już opisywałam na blogu ,  jednakże chcę ten rok zamknąć , pracownią  już działającą  , cel wydaje się bliski .

Rok temu raczkowałam tu na blogu  , każdy przez ten etap przechodzi ,  jednak  blog  po okresie eksperymentowania , stał  się również częścią mojej codziennego życia ,  znalazłam wczoraj blog , mojej imienniczki , gdzie fantastycznie integrują się blogerzy , mają spotkania , wyjazdy , wymieniają się doświadczeniami , powstały tam nawet Wenusjanki , fajna sprawa , poczytałam relację , zdjęcia też obejrzałam , lecz to nie dla mnie dlaczego ?  nie wiem czy ktoś na tych spotkaniach , miał więcej niż trzydziestkę .

Czyli nawet w blogsferze  40 - tka  ,  może być zaporą , pewno można pojechać , tylko  co zrobić z tą dekadą różnicy , pod każdym względem .
Młodsi blogerzy  zakładają blogi lifestyle ,  z modą , z trendami , ba nawet ledwie weszli w dorosłość  zaczynają dawać rady jak żyć ,  nie mam nic przeciw , oni też piszą do określonej grupy wiekowej , dlaczego nie ma  blogerów co mają 40 , 50 , 60 lat i nie prowadzą bloga o takiej tematyce , tego mi brakuje , chyba że tacy są tylko jeszcze na nich nie trafiłam.
.
Mój przedział wiekowy to głównie na blogach , koty , psy , u mnie kury ,  robótki , ogród , dom , proza życia , itp. co jest boimy się ? że będziemy śmieszni ? , wolimy zachowawczość .. moda w każdym wieku jest potrzebna , jak być  seksowną  w średnim wieku , czemu nie ?  , jak być super teściową ? przydałoby się wiedzieć .


Mam zamiar poruszać tutaj od czasu do czasu  takie sprawy , pierwotnie po to powstało Ilonowo , ale  zachowawczość wzięła tam górę , a po drugie  wolę się skupić na tym jednym blogu . 




 Mamusia z dzieciakami , na pierwszym spacerze .



A tu stara waga z babcinej szafki , czeka na  pomysł  co też wymyślę , odnowić się przyda coś nie co .



Miłego wieczoru WAM  życzę :))

sobota, 10 sierpnia 2013

KOBIETY .....



 Zawsze myślałam , że chodzi o Afrykę , kraj , miejsce samo w sobie  , nawet nie wiem skąd  odkąd pamiętam fascynacja tym  odległym krajem , w którym nigdy nawet nie byłam .
Pierwszą książką , po którą  sięgnęłam nie było  Pożegnanie z Afryką , lecz Marzyłam o Afryce , Kuki Gallmann , to nie był ten kontynent , który znałam wcześniej z reportaży Tony Halika i Elżbiety Dzikowskiej , to było życie , europejki  kobiety , która  potrafiła zacząć , życie od nowa , właśnie w Afryce .
Dzisiejszy post nie będzie o opisywaniu książek tutaj pokazanych , lecz będzie o kobietach , tak po latach uświadomiłam  sobie  , że tak naprawdę  , w tych książkach nie był ważny ten kraj , ale to , że  wszystkie autorki  , były  silnymi kobietami , oczywiście książka Za Blisko Słońca , jest o mężczyźnie , bliskiemu sercu tej co napisała pożegnanie z Afryką .

Nawet  w moim codziennym , życiu  wolę otaczać się  silnymi , wyrazistymi kobietami ,  w przeszłości zdarzało mi się mieć niezbyt przyjemne szefowe , wtedy tego nie wiedziałam , ale dziś wiem , że nie były by wtedy w tym  miejscu , gdyby były takimi ciepłymi kluchami , co z każdym muszą się bratać .
Wiem to , że kobieta  potrafi  wbrew pozorom o wiele więcej znieść , być silniejsza psychicznie od mężczyzny , a jej serce jak ocean , może skrywać największe tajemnice i zostać nieprzeniknionym .
Wszystkie te kobiety z książek łączyło jedno , żadna z nich nie była niczym bluszcz , uwieszona  na męskim ramieniu , każda z nich była niezależna .

Ja zostałam raczej wychowana w poczuciu , że mężczyzna rządzi , jest głową rodziny , co nie znaczy  , że  byłam grzeczną dziewczynką ,  pokorną jak ciele , co to to nie , ale  nie raz musiałam walczyć , nie z mężem , lecz z babcią , która  lubiła mi nie raz udzielać rad jak powinna zachowywać się  żona .

Lata całe tłumiłam , siebie , swoje marzenia , wszystko zeszło na dalszy plan , najważniejsza była rodzina , lecz o czym wcześniej pisałam od dwóch lat , pomału realizuję siebie , nawet pisząc bloga ,  jest on częścią mnie , gdyby nie on , do dziś nie miałabym pojęcia co to dekupaż , i nie  robiłabym nic w tym kierunku .
Tak pomału powstaje pracownia , oczywiście mąż mi  pomaga  w  tej realizacji  , ale wiadomo  że to wszystko wiąże się z dodatkowymi kosztami ,  więc postanowiłam , jeśli  pojawi  się  możliwość  ,  abym mogła coś zarobić dzięki blogowi , to z pewnością  , nie będę zgrywała się , że  reklama to be , na blogu .
Na coraz więcej trafiam blogów , gdzie już w nagłówku , jest współpraca , chęć kontaktu , i nie raz , są to początkujące blogi ,  uważam , że jest to ok , to znaczy , że blogerzy mają siłę przebicia , że mogą coś zyskać dzięki temu swojemu pisaniu .
W ubiegłym roku , jako zielona jeszcze blogerka , czytałam przez parę dni na blogu o zaletach odkurzacza , jak się sprawuje , jaki cichy itp. dopiero ktoś w komentarzu zasugerował , że ma dość tego serialu z odkurzaczem , wtedy blogerka wyjaśniła , że musi bo , ma taką umowę .
Jakby to napisała wprost wiedział by człowiek o co chodzi , a tak myślałam , że się zacięła , że tak non stop o odkurzaczu .

Blog daje wiele możliwości......od nas zależy jak je wykorzystamy , bo każdy w jakimś celu pisze i tu jest .
Kończąc  kobiety jednak mają większą siłę przebicia , nawet na blogach ,  faceci  są niestety w mniejszości , choć  akurat nad tym ubolewam , bo nieraz  męski punkt widzenia też warto poznać .


 Od tej książki zaczęłam marzyć , aby tam pojechać , może kiedyś tam postawię  stopę ..