piątek, 16 listopada 2012

KAPUŚCIANNY POST :)))))

 


 
Bywają dni że lubię być taką gospodynią domową  gdzie gotuję parę potraw jednocześnie , potem z satysfakcją  patrzę jak  wszystko znika ładnie z talerzy , a  nadwyżkę pakuję w zamrażalnik  na czasy pt. nie chce mi się :)
Teraz jak na dworze nie ciekawie to  lubię być taką  kurą domową  ,  ale  bywają  też dni  że  tego nie cierpię  ,  ale póki co nic innego nie wymyśliłam  a jak wymyślę to dam znać :)

I tak w tym tygodniu zakisiłam w największym dostępnym kamionkowym garnku 45 kilo kapusty , choć w piwnicy zostały jeszcze , niedobitki kapuściane  z ubiegłego roku  , jedynym dla mnie plusem jest to że jak kiedyś bywało odpada szatkowanie kapusty , teraz , są gotowe w workach .

Kiedyś szło się do szczęśliwego posiadacza takiej szatkownicy i po znajomości lub za opłatą , targało się takowe urządzenie do domu , u nas zwykle  do piwnicy gdzie wszystko było obłożone folią, stały wielkie cynkowe wanny gotowe na przyjęcie zaszlachtowanej kapusty, oraz czekały  dwie wielkie drewniane beczki , które niejedną kapustę niańczyły w swoich przepasnych   wnętrzach .


Całe lata nie chciałam słyszeć  o kiszeniu, ale też miałam dość tej kupnej zaoctowanej pseudo kapuchy więc w ubiegłym roku skapitulowałam i  zaopatrzyłam się w stosowny gadżet ,  gdyż  niestety beczek  dawno już nie ma , a  szkoda .

Wracając do wczorajszego posta , oto na zdjęciu koszyk który sobie przezornie kupiłam na jajka , ale widać na zapełnienie go przyjdzie jeszcze długoooo  poczekać .

Na razie znów uciekam bo mi pasmanterię zamkną a Piwonia  i Hania  sprawiły że chcę spróbować zrobić takie  cudeńka  , którymi one czarują na swoich blogach jak widać mnie zaczarowały :)

Dziękuje  za odwiedziny u mnie i za komentarze :)
.

25 komentarzy:

  1. I mnie chętka na własne kiszenie kapusty naszła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością co domowej roboty ma zupełnie inny smak :) a więc Doroto do kiszenia zapraszam :)

      Usuń
  2. Taka swoja kapusta jest nieporownywalna z kupowana. Ale trzeba miec gdzie i dla kogo kisic.
    Ale mi smaka narobilas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Panterko , masz rację dla kogo zawsze by się znalazło , ale gdzie to trzymać , jak to ma specyficzny zapaszek ?

      Usuń
  3. Ja też kiszę, w przyszłym tygodniu muszę kupić ze 20 kilo, bo to ostatni dzwonek. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagódko spiesz się ostatnie dzwony już biją :)

      Usuń
  4. Ja kapusty kisić nie będę, ale bigosik albo pierożki z kapustą? - czemu nie:)) Ale mi smaku narobiłaś:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję kiszenia kapusty i JAJ !!!! Teraz niewiele jest takich osób które to czynią.
    Ja też kiszę ale w słoikach. Jest pyszna do czerwca.
    Wierzę, że szybko napełnisz kosze.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki za gratulacje tylko kochana kiedy ja tą furę kapusty przerobię ? może rozdawajkę potem na blogu zrobię :)
      Jak napełnię kosze z pewnością dam znać :)

      Usuń
  6. Kiszona kapusta! moja mama twierdzi, ze zaczelam ja spozywac w wieku 6 miesiecy, i do dzisiaj mi pozostala do niej milosc wielka. W Wenezueli potrafia ja ukisic Niemcy tam mieszkajacy, nie jest to prosta robota w tropiku.
    Te dwa jajka to skarb wielki, mam nadzieje,ze kiedys ten koszyk bedzie pelny! sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko to może założymy klub miłośników kiszonej kapusty :))
      A jajka może zostawię na pamiątkę ? chyba kiepski pomysł może się okazać zbyt śmierdzący :)
      I ja Cię ściskam :)

      Usuń
  7. Zobaczysz na wiosnę jaki będziesz miała wysyp jaj, u mnie teraz jedno na dwa dni z łaski;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak piszesz to może kupię drugi kosz :), bo też na razie jaj co łaska :)

      Usuń
  8. Niestety przestałam kisić kapustę. Piwnica jest za ciepła. Ale jeść lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gigo ja też lubię jeść kapustę :)))

      Usuń
  9. Dwa jajeczka;-)) Aż szkoda ich jeść;-))

    OdpowiedzUsuń
  10. Nasza beczka mieści 150kg, kisimy od zawsze i ,,do nowej'' tyle zjadamy :)
    Kiszona kapusta to doskonałe źródło witamin, mikro i makro elementów oraz niedocenianej a bezwzględni potrzebnej pożytecznej flory bakteryjnej.
    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są takie wielkie ?
      Tak kapusta kiszona ma wiele witamin po warunkiem że nie jest ze sklepu :)

      Usuń
    2. Mamy beczkę plastikową z atestem na żywność, jest dobra bo masz szczelny zakręcany kapsel więc kapucha dobrze w niej stoi :)

      Usuń

  11. Kiszona kapusta najlepsza jest własna. Można ją później przyrządzać na różne sposoby, na surowo i gotowaną, wpychać do pierogów, podawać z łazankami i kiełbasą, no i oczywiście robić bigos. Ciągle nie mogę się dorobić na tyle wielkiego gara żeby móc odgrzewać bigos wielokrotnie, kiedy to owo danie staje się najlepsze. Bigos u mnie znika w takim tempie, że zmieszany w największym z moich garów znika maksymalnie po trzecim odgrzaniu ;-)
    Idzie zima - sezon bigosowy czas zacząć. Smacznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielki gar jest najważniejszy w małym szkoda zachodu :)

      Usuń
  12. Moja babcia kisiła w dużej beczce i dociskała wielgaśnym kamieniem, mama kisi w glinianym garze, a ja (wstyd się przyznać) żeruje na tej maminej, a czasem sklepowej:((
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że masz gdzie pożerować a mamina musi być najlepsza :)

      Usuń